Ben Lopez – „Negocjator”
„Nie sądź książki po okładce” – jeszcze chyba nigdy znaczenie tego powiedzonka nie zostało mi objawione tak dokładnie jak przy lekturze „Negocjatora” Bena Lopeza. Oto bowiem mamy dwóch policjantów z oddziału SWAT, jednego z pistoletem, drugiego z karabinem automatycznym, na dachu jakiegoś budynku. Co tam robią? Pewnie odbijają zakładników. Co to ma wspólnego z treścią książki? Nic. Co najwyżej tyle, że Autor się od takich sytuacji jednoznacznie odcina.