Przyszło lato, a wraz z nim czas podróży. Wiele osób podobnie jak ja poprzez czytanie lubi sobie uprzyjemniać nie zawsze komfortową podróż. Oczywiście zależy to od gustów literackich, ale stosunkowo najczęściej jest to literatura lekka, odprężająca, o lekkim zabarwieniu sensacyjnym.

Naprzeciw wymaganiom letniego rynku wydawniczego wychodzi Dom Wydawniczy REBIS, prezentując nam dzieło o tajemniczym i intrygującym tytule „Tajemnica Medyceuszy”. Autor, Michael White, z zawodu dziennikarz (mający na koncie 20 książek, szczególnie lubuje się w biografiach), pewnego dnia przeczytał umieszczony na internetowej witrynie BBC News artykuł dotyczący prac grupy paleontologów (Project Medici) w kaplicy rodu Medyceuszy we włoskiej Florencji. Pisarski nos White’a wyczuł temat na interesującą powieść. Fabuła rozgrywa się w Italii, głównie w Wenecji i Florencji, oraz górach Macedonii, jakby w dwóch przestrzeniach czasowych – zasadniczym dla książki świecie nam współczesnym oraz w roku 1410. Dlaczego? Otóż autor zapragnął przedstawić nam dwie drogi dojścia naszych bohaterów do fikcyjnego macedońskiego monastyru Golem Korab (z jednej strony naukowcy: Eddie Granger i Jeff Martin oraz muzyk Roberto Armovani, z drugiej Kosma i Contessima Medyceusze oraz ich druhowie), gdzie odkryją pierwszą w historii… tego oczywiście nie zdradzę, ale mogę zapewnić, że się zdziwicie.

Zanim jednak dojdzie do momentu, gdy trójka naszych głównych bohaterów odnajdzie niezwykły artefakt, będzie musiała rozwikłać sporo zagadek, a na domiar złego będzie ich prześladował płatny morderca wynajęty przez antyzachodniego miliardera – miłośnika artefaktów.

Tak więc mamy wszystko, co niezbędne w sensacyjnej powieści o lekkim zabarwieniu historycznym – są niezwykłe odkrycia (od tego zaczyna się cała przygoda), prawda łączona z fikcją, intrygi, zawiłości międzyludzkie, odrobię tajnych organizacji spiskowych et cetera. Co może skłonić do zakupu tej książki? Moim zdaniem z pewnością niewątpliwie ciekawy temat powieści, dwie przestrzenie czasowe rozgrywania akcji (choć i tu trochę brakuje mi większej dbałości o czas Medyceuszy), znakomite wykreowanie charakterystyk bohaterów, wspaniałe opisy Wenecji oraz kończący książkę rozdział „Prawda u podstaw fikcji” gdzie autor rzetelnie informuje czytelnika, oddzielając prawdę od literackiej fikcji oraz wyjaśnia swoje działanie.

Z racji recenzenckiego obowiązku muszę zwrócić uwagę na parę mniej przyjemnych kwestii, które nie przypadły mi do gustu. W „Tajemnicy Medyceuszy” brakuje mi żywego tempa akcji oraz głębszej, wyrafinowanej fabuły. Autor często niepotrzebnie zwalnia akcję lub co gorsza kończy ją w sposób tragikomicznie banalny. Do tego różnego rodzaju zagadki, które powinny prowadzić bohaterów do frustracji, stają się bezproblemowe już po kilku wymianach zdań przez bohaterów. Czasem wprost wieje nudą i nie zdziwiłbym się, gdyby ktoś przy jej czytaniu zasnął (mi nie było wolno – wszak recenzuję ją dla Was). Jeszcze parę słów o stronie technicznej powieści. REBIS znany jest z wysokiej jakości wydawanych przez siebie książek i tym razem nie mam żadnych większych uwag, ale też na oklaski nakład nie zasłużył. Nie ma co się czepiać paru literówek (standard), dziwi mnie tylko dość słaba jakość papieru jak na poznańskiego wydawcę. Również i miękka oprawa nie zachwyca, ale możemy sugerować, iż tego rodzaju dzieła nie są priorytetem dla tego domu wydawniczego.

Podsumowując, mogę polecić wszystkim fanom gatunku powieść Michaela White’a. Z pewnością zakup tej pozycji nie wywoła rozczarowania, za to zapewni mniejsze lub większe umilenie wakacji. Jednak, w morzu książek sensacyjno-przygodowych, wydaje mi się, że to nie sztuka, lecz produkt powieściowego rzemieślnika. Może jestem zbyt wybredny, ale od książki zwykle wymagam czegoś, co przykuje moją uwagę, w chwili lektury nie pozwoli myśleć o niczym innym, a po jakimś czasie wspomnienia z tych chwil „rozkażą” mi powrócić do niej. A po lekturze „Tajemnicy Medyceuszy” tego nie gwarantuję…