XVI-sto wieczna Japonia jest podzielona na osiem mniejszych państw. Wcielamy się w przywódcę jednego z nich aby zjednoczyć kraj pogrążony w wojnach.
Dawno temu…
Szogun jest pierwszą grą z serii Total War. Dowodzimy państwem, rozbudowujemy miasta, plantacje, zamki by potem szkolić wojsko i wysyłać je na podbój nowych ziem. Po rozpoczęciu gry trzeba wybrać dany kraj. Ważnym czynnikiem przy wyborze jest położenie kraju (większość ma prowincje w różnych częściach Japonii), premie (niektóre kraje mogą za mniej pieniędzy szkolić jeden określony typ samurajów) a także wielkość wojska, z którym zaczynamy grę. Do wyboru są : Uesugi, Shimazu, Takeda, Oda, i jeszcze 4 inne.
Wielka bitwa
Żeby zwyciężyć trzeba zjednoczyć (czyt. Podbić i pokonać wszystkich wrogów) całą Japonię. Pomaga w tym armia. Armię możemy szkolić gdy mamy odpowiednio dużo koku (waluta w grze), jednak armię możemy szkolić tylko w określonych prowincjach. W danej prowincji musi znajdować się zamek, dopiero wtedy możemy budować pozostałe budynki, które specjalizują się w szkoleniu danych jednostek. Oczywiście można też budować inne budynki, które mogą wzmocnić naszą gospodarkę, albo budynki, które szkolą ulepszone wersje naszych jednostek. A jednostek w grze jest trochę, począwszy od najsłabszych yari ashigaru, poprzez mnichów wojowników (jedne z najlepszych jednostek) i muszkieterów (muszkieterzy, ale nie tacy ze szpadami tylko muszkietami – strzelbami) na konnicy kończąc.
Gdy już zbierzemy wystarczająco silną armię ruszamy na prowincję nieprzyjaciela i wypowiadamy mu wojnę. Jeśli nasze działania wojenne doprowadzą do tego, że nie będziemy mieli żadnej jednostki na granicy z państwem tymczasowo neutralnym, to możemy z tym państwem zawrzeć sojusz ( niestety nasz przyjaciel w najmniej spodziewanym momencie może nam wbić sztylet w plecy ). Gdy dojdzie do bitwy mamy wybór, ręcznie dowodzimy lub przekazujemy to zadanie komputerowi, który automatycznie rozstrzygnie bitwę. Na początku można dowodzić samemu, jednak później staje się to trudne gdyż w bitwach biorą udział armie z tysiącami żołnierzy. Na podbitej prowincji może dochodzić do buntu, jednak stacjonujące wojska lub zamek w tej prowincji zapobiegają temu.
Przybyli goście
Jednym z ciekawszych miejsc w grze jest sala tronowa naszego dajmio (takiego króla). To tutaj przyjmujemy wysłanników z innych królestw i zgadzamy się bądź nie na ich warunki. Tak mniej więcej w środku gry pojawią się kupcy z Holandii i Portugalii. Zaoferują nam możliwość handlu a także budowy specjalnych budowli. To dzięki nim możemy wystawić w walce konnicę i muszkieterów.
Krajobraz po bitwie
Graficznie gra nie wygląda źle. Co prawda większość czasu spędzamy przy mapie taktycznej zbierając siły i planując kolejne posunięcia. Czasem walczymy też samodzielnie i widzimy krainę w, której się znajdujemy. Drzewa kołyszą się na wietrze, na ziemi widzimy żołnierzy, którzy nie mieli tyle szczęścia co pozostali.
Ładnie wyglądają warunki pogodowe. W zależności, gdzie się znajdujemy pada deszcz lub śnieg, może być też mgła. Niestety o wyglądzie naszych wojaków nie można już powiedzieć dobrego słowa. Przypominają mi Niemców z Wolfensteina 3D, są niczym płaskie karteczki poruszające się tu i tam. Patrząc na pole bitwy z dużej odległości nie wygląda to tak źle, lecz po zbliżeniu…
Wiatru szum
Muzyka została idealnie dobrana do gry, nawet lektor w polskiej wersji stara się mówić charakterystycznie dla kraju Kwitnącej Wiśni. Za to muzyka i odgłosy żołnierzy budują nastrój, zupełnie jakby gra została tam stworzona (w kraju KW)
Gra jest bardzo dobrą strategią w, której bardzo liczy się zmysł taktyczny. Do tego bardzo dobre AI przeciwnika no i nie taka zła grafika. Dobry strateg grę może przejść bez większego problemu w cztery dni. Ale od czego stopień trudności (do wyboru są cztery). Polecam grę wszystkim, którzy lubią gry w klimatach Knights of Honor, Medieval, Rome.
[ocena]9[/ocena]