Obywatele sprzymierzonych państw czekali na inwazję wojsk alianckich na ufortyfikowaną Europę równie niecierpliwie jak na sam koniec wojny. Hitler przez cztery lata budował system obronny – szczelny wał ze stali i betonu, który został obsadzony wieloma tysiącami żołnierzy nazistowskich. Aby go przełamać, Alianci zmobilizowali i skoncentrowali w Anglii trzymilionową armię i utworzyli największa na świecie flotę powietrzną i morską. Okupowana przez hitlerowców Francja została jednym z najlepiej ufortyfikowanych obszarów w historii. Obie strony od wczesnych tygodni 1944 roku zaczęły przygotowywać się do stoczenia ze sobą ostatecznej walki, która miała zadecydować o losach Europy i świata.

Wstępne przygotowania do inwazji na kontynent europejski zaczęły się już w 1940 roku, miały jednak charakter symboliczny. Brytyjskie zaangażowanie w Afryce Północnej, basenie Morza Śródziemnego, na Atlantyku oraz na Dalekim Wschodzie jak i w samej Anglii nie pozwalało skromnym brytyjskim siłom lądowym na rozpoczęcie jakiejkolwiek nowej operacji. Sukces operacji „Compass” w Libii został zaprzepaszczony wysłaniem korpusu ekspedycyjnego do Grecji. Straty brytyjskie w czasie kampanii w Grecji oraz utrata Krety pociągnęły za sobą duże straty w ludziach i sprzęcie, który był dla aliantów na wagę złota w 1941 roku.

Sytuacja Wielkiej Brytanii i sojuszników zaczęła poprawiać się od chwili przystąpienia Stanów Zjednoczonych do wojny. Gospodarka USA w ciągu kilku miesięcy przestawiła się na masową produkcję wojenną. Z linii produkcyjnych zaczęły zjeżdżać tysiące pojazdów, setki czołgów i samolotów, stocznie rozpoczynały produkcję dziesiątek okrętów transportowych, niszczycieli, lotniskowców i innych jednostek pływających. Pomoc amerykańska przechyliła szalę zwycięstwa na stronę aliantów w czasie wielkiej bitwy pod El Alamein. Brytyjczycy co miesiąc dostawali coraz więcej nowego wyposażenia. 23 listopada 1942 roku na froncie długości 150 km Alianci skoncentrowali 220 tysięcy żołnierzy, 1100 czołgów, 1350 dział i 550 samolotów. Przewaga aliancka nad Afrika Korps była ogromna. Po zwycięstwie brytyjskiej 8. Armii wojska pancerne ruszyły w pościg za Lisem Pustyni i jego niedobitkami. Gdy w styczniu 8. Armia wkraczała do Trypolisu, w Casablance, wyzwolonej przez wojska amerykańskie, odbyło się spotkanie przywódców USA, Wielkiej Brytanii i Francji.

Wojska kanadyjskie w czasie ćwiczeń w Anglii.

Wojska kanadyjskie w czasie ćwiczeń w Anglii.

Na konferencji w dniach 12-24 stycznia 1943 roku przywódcy aliantów podjęli decyzję, że drugi front zostanie otwarty w 1944 roku. W Quebecu w sierpniu 1943 roku Roosevelt z Churchillem podjęli decyzję w sprawie miejsca lądowania – wojska alianckie miały rozkaz wkroczyć do Francji. Mimo tego Brytyjczycy nadal chcieli przekonać stronę amerykańską, że jest wiele lepszych miejsc ataku niż Francja. Utrzymywali, że szereg operacji w rejonie śródziemnomorskim jest lepszym i bezpieczniejszym wyjściem. Churchill opowiadał się za desantem na Kretę, wyspy greckie oraz samą Grecję kontynentalną i kontynuowanie natarcia we Włoszech w kierunku Mediolanu oraz Wenecji, a w dalszej kolejności nastąpić miało wkroczenie do Niemiec południowych przez Austrię, oraz połączenie się z wojskami sprzymierzonymi z Bałkanów.

Plany premiera Wielkiej Brytanii zakładały, że Jugosławia, Albania, Bułgaria, cześć Rumunii, Węgier oraz Czech i cała Austria zostaną w taki sposób zajęte przez siły sprzymierzone. Potem plan zakładał połączenie sie z wojskami ZSRR i kontynuowanie natarcia w stronę Berlina i przez Niemcy środkowe do Zagłębia Rury oraz dalej na zachód i północ. Amerykanie z wielu względów, w tym politycznych, stanowczo sprzeciwiali się takiej operacji. Sam generał George Patton powiedział, że ani we Włoszech, ani w Jugosławii i całych Bałkanach nie ma odpowiednich warunków dla wojsk pancernych, a infrastruktura jest tak słaba, że wojska alianckie staną z powodu braku zaopatrzenia. Sprawa miejsca ataku została ostatecznie rozstrzygnięta na konferencji w Teheranie w listopadzie 1943 roku. Churchill pod naciskiem Stalina i Roosevelta ostatecznie odstąpił od swojego stanowiska i zapowiedział, że wojska Wielkiej Brytanii będą aktywnie uczestniczyć w operacji. Wielka machina wojenna ruszyła z kopyta.

Alianccy sztabowcy wiedzieli już, gdzie zaatakują, teraz mogli spokojnie rozpocząć przerzucanie milionów ton zaopatrzenia i setek tysięcy żołnierzy w odpowiednie miejsca koncentracji wojsk. Gdy ogólny cel ataku został przekazany sztabowcom z generałem Morganem na czele, zaczęły się pojawiać tysiące pytań, na które musiano odpowiedzieć. Gdzie zaatakować i kiedy? Ile do tego trzeba dywizji? Ile należy zgromadzić transporterów, żeby je przewieźć? Skąd wziąć niezbędne środki? Jak długo powinien trwać ostrzał z artylerii okrętowej?

Feldmarszałek Erwin Rommel podczas inspekcji umocnień Wału Atlantyckiego.

Feldmarszałek Erwin Rommel podczas inspekcji umocnień Wału Atlantyckiego.

Ale taki sam problem mieli Niemcy. Mimo że Wał Atlantycki był nakreślany przez propagandę jako lina obrony nie do przejścia, rzeczywistość była inna. Przekonał się o tym jesienią 1943 roku sam Rommel. Poza regionem Pas-de-Calais fortyfikacje, z pominięciem najważniejszych miast portowych, nie istniały. Wzdłuż wybrzeży ciągnęły się dziesiątki kilometrów niebronionych plaż, świetnie nadających się do inwazji. To, co zobaczył Rommel, przeraziło go do tego stopnia, że powiedział von Rundstedtowi: „Alianci mogą przerzucić na kontynent kilka dywizji, a my się nawet o tym nie dowiemy”. Rommel po przeanalizowaniu desantu alianckiego pod Dieppe, zrozumiał, że tylko na wybrzeżu można odeprzeć atak wojsk alianckich. Alianci ponieśli klęskę w tym rajdzie, ale doświadczenie zdobyte w czasie operacji było bezcenne.

Tymczasem Rommel zaangażował do budowy Wału dziesiątki tysięcy przymusowych robotników, tysiące jeńców oraz duże siły niemieckie. Miał przy tym pełne poparcie Hitlera, który wręczył mu Gummibefehl, „elastyczną dyrektywę”.

W ciągu kilku miesięcy zużyto tyle stali i betonu, że w całej okupowanej Europie uzyskanie tych materiałów przez cywilów graniczyło z cudem. Na potrzeby Wału Atlantyckiego ogołocono doszczętnie linię Maginota i linię Zygfryda. O skali niemieckich przygotowań świadczy to, że do końca maja 1944 roku w samej Normandii rozstawiono ponad cztery miliony min. Ogólnie do początku czerwca 1944 roku Wał kosztował Niemców 13,5 mln metrów sześciennych betonu, 1,2 mln ton stali, a w szczytowym momencie budowało go ponad 200 tysięcy ludzi. Wraz ze zbliżaniem się lata w 1944 roku zaczęły rodzić się konflikty między Rommlem a Rundstedtem w sprawie sposobu odparcia inwazji. Rommel chciał skierować na wybrzeża większość posiadanych wojsk we Francji, w tym dywizje pancerne. Rundstedt sądził, że sam Wał ma tylko opóźnić i osłabić natarcie wroga, a po wpuszczeniu go w głąb lądu zamierzał przeprowadzić potężny kontratak dywizjami pancernymi i zepchnąć wojska alianckie z powrotem do morza. Spór ten ostatecznie rozwiązał Hitler, dając pod dowództwo Rommla trzy dywizje pancerne, a pozostałe cztery pozostawił pod dowództwem „OB West”.

15 stycznia 1944 roku Roosevelt mianował Dwighta Davida Eisenhowera na stanowisko Naczelnego Dowódcy Wojsk Inwazyjnych. Eisenhower dostał krótki, ale mówiący wszystko rozkaz od Połączonego Komitetu Szefów Sztabów ze Stanów Zjednoczonych: „Wejdzie pan na kontynent europejski i razem z innymi Narodami Zjednoczonymi, podejmie pan operacje wymierzone w serce Niemiec i obliczone na zniszczenie ich sił zbrojnych”. 17 stycznia powstało Naczelne Dowództwo Alianckich Sił Ekspedycyjnych SHAEF (Supreme Headquarters Allied Exspeditionary Forces). Eisenhower oficjalnie objął dowództwo 13 lutego 1944 roku. Jego zastępcą został marszałek lotnictwa Arthur Tedder. SHAEF składało sie ze sztabu operacyjnego na czele którego stał gen. Walter Bedell Shmit, na alianckiego dowódcę sił powietrznych obrano marszałka lotnictwa Trafforda Leigh-Mallory’ego, dowódcą sił morskich został admirał Bertram Ramsay, a wojsk lądowych – generał Bernard Montgomery.

W czasie planowania miejsca lądowania odrzucono wybrzeża Holandii, ponieważ nie spełniały odpowiednich warunków terenowych, a duża gęstość kanałów i rzek nie pozwalała na szybkie rozszerzenie natarcia w głąb lądu. Rodzaj piasku i wiatry wyeliminowały wybrzeża Belgii. Cieśnina Kaletańska była silnie broniona, a w Anglii nie było większych portów po drugiej stronie wybrzeży kanału La Manche. Plaże przy ujściu Sekwany były za małe, a ukształtowanie terenu i klify blokowały dostęp w głąb wybrzeża. Wyjścia z plaż, ukształtowanie terenu, odległość od Anglii oraz pływy wykluczyły Bretanię. Wszystko przemawiało za Normandią, plaże były przejezdne dla czołgów i innych pojazdów, nic nie przeszkadzało i nie utrudniało natarcia w głąb lądu, szybowce i samoloty mogły wylądować na polach. Obszar był broniony przez mniejsze siły niż w okolicach Cieśniny Kaletańskiej. Naprzeciwko Normandii w Anglii znajdowały się duże porty i, co najważniejsze, alianckie samoloty mogły spokojnie z lotnisk w Anglii prowadzić operację nad Normandią. SHAEF zadecydował, że alianckie wojska zaatakują Normandię. Amerykanie zaakceptowali plan generała Morgana, nalegając jednak, by w pierwszym rzucie wylądowało więcej wojsk, przynajmniej pięć dywizji. Eisenhower zaproponował też zrzucenie spadochroniarzy w głębi lądu. Obie strony podjęły decyzje, że cała operacji będzie miała kryptonim „Overlord”, a wszystkie jej szczegóły należy utrzymać w tajemnicy.

Naczelne Dowództwo Alianckich Sił Ekspedycyjnych "SHAEF".

Naczelne Dowództwo Alianckich Sił Ekspedycyjnych „SHAEF”.

Wraz z tymi ustaleniami, wielka machina wojenna ruszyła pełną parą. Alianci zaczęli gromadzić kolosalne ilości sił i środków. Z USA do Anglii płynął nieprzerwany strumień żołnierzy i zaopatrzenia w ramach operacji „BOLERO”. Prawie każdego dnia przybywały gigantyczne konwoje z wojskami i zaopatrzeniem, a na potrzeby przewożenia towarów zbudowano 170 mil nowych linii koleinowych. Wkrótce w brytyjskich miasteczkach i wsiach liczba żołnierzy amerykańskich przekroczyła liczbę stałych mieszkańców. Na potrzeby inwazji zbudowano 163 nowe lotniska, na których rozlokowano 8. i 9. armię lotniczą. Porty zostały zatłoczone do niemożliwości, skoncentrowano w nich wielką ilość okrętów wsparcia, od pancerników aż do kutrów torpedowych i miniaturowych okrętów podwodnych. W maju na terenie Wielkiej Brytanii stacjonował już 1,7 miliona żołnierzy amerykańskich oraz ponad 1,35 miliona żołnierzy z Wielkiej Brytanii, Francji, Kanady, Polski, Belgii, Danii, Holandii, Norwegii i Czechosłowacji. Na ich wyposażeniu znajdowało się ponad 50 tys. pojazdów, 14 tys. czołgów, 15 tys. samolotów, 35 tys. dział i moździerzy, 3700 barek desantowych, 5300 okrętów. Z USA do Anglii przetransportowano dwudziestotysięczny tabor kolejowy złożony z cystern, lokomotyw i wagonów towarowych, które miały zastąpić zniszczony tabor francuski. Na potrzeby inwazji wydrukowano ponad 650 tys. map, stworzono tysiące małych makiet, na których odbywały się ćwiczenia taktyczne. W magazynach zgromadzono 124 tys. łóżek szpitalnych, tysiące ton amunicji, pożywienia oraz umundurowania.

Alianccy konstruktorzy stworzyli też istne cudo techniki – porty „Mulberry”, które tuż po desancie zostają przeholowane do wybrzeży Normandii i tam rozstawione. Wydajność jednego portu Mullbery miała być większa niż angielskiego portu w Dover. Alianci opracowali również rurociąg „PLUTO”, który miał zapewnić nieprzerwane dostawy paliwa do Normandii. Skala przygotowań do tej inwazji była taka wielka, że miliony robotników w USA, Wielkiej Brytanii i innych krajach sprzymierzonych prawie wyłącznie pracowali na potrzeby operacji „Overlord”. Wielkość skoncentrowanych sił była tak duża, że nie wydawało się, żeby jakiekolwiek armia na świecie mogła oprzeć się tej potędze.

Nadmuchiwana makieta czołgu M4A1 Sherman z Pierwszej Grupy Armii USA gen. Pattona.

Nadmuchiwana makieta czołgu M4A1 Sherman z Pierwszej Grupy Armii USA gen. Pattona.

Wielka Brytania w marcu 1944 roku została praktycznie odcięta od świata. Ważną rolę w przygotowywaniu inwazji odegrała akcja dezinformacji „Bodyguard”. Twórcy operacji Overlord wiedzieli, że jej pierwsza faza będzie decydująca. Żeby Alianci utrzymali swoje pozycje po wylądowaniu, rozproszone siły niemieckie w Norwegii, Francji, Belgii, Holandii, na Bałkanach i we Włoszech musiały pozostać na pozycjach. W tym celu zorganizowano wielką akcję wywiadowczą i dezinformacyjną, która wprowadziła w błąd Niemców co do daty i miejsca inwazji. Plan „Bodyguard” opierał się na pięciu fałszywych planach strategicznych.

Pierwszy zakładał, że inwazja nastąpi w maju lub czerwcu 1944 roku w Norwegii, a potem siły alianckie przejdą przez Szwecję (działanie to miało kryptonim operacji „Graffham”) za zgodą władz i zaatakują Danię oraz wkroczą do północnych Niemiec. Według drugiego w tym samym czasie wojska sprzymierzonych zaatakowałyby Grecję i Albanię oraz rozpoczęły natarcie w głąb Bałkanów. Pozorowane działania dyplomatyczne zakładały też, że do ataku przystąpi armia turecka, która wkroczy do Bułgarii i Rumunii razem z siłami sprzymierzonych. Operacja ta nosiła nazwę „Zeppelin”. Opcja trzecia: w czerwcu lub lipcu ZSRR przeprowadzi gigantyczna ofensywę na froncie wschodnim i połączy się z siłami aliantów na Bałkanach i w Norwegii. Plan czwarty zakładał, że nieustanne naloty strategiczne mogą doprowadzić do końca wojny, a wielka ofensywa aliancka w Włoszech doprowadzi do wkroczenia sił sprzymierzonych do Austrii i środkowych Niemiec, piąty zaś – że inwazja nastąpi równocześnie w południowej Francji i w regionie Pas-de-Calais. Ważną rolę odegrali też podwójni agenci na czele z Juanem Pujolem „Garbo”, który w ramach operacji „Fortitude” przekazał Niemcom szereg różnych informacji, które pośrednio wskazywały na to, że desant nastąpi w Norwegii i Cieśninie Kaletańskiej. Sama operacja „Fortitude” miała za cel przekonać Hitlera, że Alianci przed głównym uderzeniem przeprowadzą pozorowane desanty w regionie Normandii i Bretanii. Ważną rolę odegrała też fikcyjna Pierwsza Grupa Armii Stanów Zjednoczonych pod dowództwem generała George’a Pattona. Na jej wyposażeniu znajdowały się tysiące makiet czołgów, pojazdów, dział i wszelkiego innego rodzaju sprzętu. przydzielonego wielu fikcyjnym dywizjom. Jedynie oddziały przeciwlotnicze i łącznościowe były prawdziwe. Zadaniem tych drugich było nieustanne pozorowanie wielkich ćwiczeń, koncentracji wojsk oraz robienie ogromnego natłoku fałszywych informacji w eterze.

Akcja powiodła się znacznie lepiej, niż się tego spodziewali alianci. Niemcy uwierzyli, że Patton ma pod sobą największa armię w historii, która przeprowadzi decydujące natarcie. Jej stacjonowanie w południowo-wschodniej Anglii wskazywało na to, że desant nastąpi w regionie miedzy Dunkierką a Dieppe. Aby inwazja odniosła sukces, Niemcy musieli uwierzyć we wszystkie fałszywe informacje, lecz nie komunikaty i oświadczenia oficjalnie głoszone przez Aliantów, ale przechwycone przez siebie i swój wywiad raporty, notatki, meldunki i rozkazy. Złamanie kodu Enigmy doprowadziło do tego, że Alianci wiedzieli prawie wszystko o niemieckich planach, a przez to mogli skutecznie podsycać w wywiadzie niemieckim poglądy na to, że przeprowadzą wiele różnych desantów w różnych regionach, a najmocniejsze uderzenie spadnie na Pas-de-Calais.

Sprzymierzeni wiedzieli dzięki przechwytywanym komunikatom radiowym, że ich akcja dezinformacji powiodła sie w całości. Jednym z ostatnich elementów operacji „Bodyguard” było przesiedlenie chorego niemieckiego generała Hansa Kramera pojmanego w Afryce – został przetransportowany w ramach pomocy szwedzkiego Czerwonego Krzyża przez rzeczywiste miejsca koncentracji wojsk Alianckich, jednak trasa ta została ściele określona i wszystkie znaki, reklamy, afisze, nawet nazwy ulic, numery domów, nazwy miejscowości, oraz nazwy instytucji zostały zmienione w taki sposób, że generał został całkowicie przekonany, iż przejeżdża przez region Dover, gdzie stacjonują wojska Pattona. To, co widział, przeraziło go. Po drodze minął wielokilometrowe kolumny czołgów, całe polany zapełnione aż po horyzont samochodami i działami, dziesiątki tysięcy żołnierzy maszerujących na południe. Podróż trwała godzinami, w czasie których widział wyłącznie masy żołnierzy, pojazdów i pociągów zmierzające na południe. Po dostaniu się do Niemiec przez Szwecję natychmiast udał sie do Hitlera i opisał, co widział. Poruszenie jego informacjami było tak duże, że Hitler obawiał się, czy wojska nad Cieśniną Kaletańska zdołają odeprzeć atak tak potężnych sił.

Dzięki sukcesowi operacji „Bodyguard” na Bałkanach zostało związanych 25 niemieckich Dywizji, w Norwegii, Danii i Finlandii – 27, w południowej Francji – 15. Do Włoch wysłano dodatkowe cztery.

Od stycznia do maja dzień w dzień tysiące alianckich samolotów atakowało cele w Europie zachodniej i południowej – kluczowe znaczenie dla sukcesu operacji „Neptun”, kluczowej części operacji „Overlord”, miało panowanie w powietrzu. Niemiecka Luftwaffe została rozbita w lutym podczas dramatycznej bitwy, trwającej tydzień próby odparcia całych hord alianckich samolotów. W połowie marca 1944 roku Alianci przystąpili do niszczenia infrastruktury w Francji, Belgii i Holandii. Średnio na trzy bomby zrzucone we Francji dwie spadają na region Pas-de-Calais, a co trzecia na Normandię i południową Francję, co jeszcze bardziej uświadomiło Niemcom, że inwazja nastąpi w regionie Cieśniny Kaletańskiej. Alianckie lotnictwo z furią obracało w ruinę kolejne miasta, lotniska, bazy wojskowe oraz inne cele w okupowanej Europie. Zdawało się, że naloty nie mają końca. W czasie nalotów od stycznia 1944 roku do końca maja alianci stracili 3000 samolotów.

Port w Birxham. Początek czerwca 1944 roku.

Port w Birxham. Początek czerwca 1944 roku.

W tym czasie wykonali ponad 300 000 lotów bojowych, dzięki czemu całkowicie sparaliżowali infrastrukturę we Francji i rozbili lotnictwo niemieckie.

Na początku maja Eisenhower wraz z całym Naczelnym Dowództwem Alianckich Sił Ekspedycyjnych podjął decyzję, że desant nastąpi 4, 5, 6 lub 7 czerwca 1944 roku, jeśli pogoda dopisze. Tylko te dni były odpowiednie. Spadochroniarze potrzebowali pełni księżyca, żeby móc skutecznie działać, a odpływ umożliwiał przeprowadzenie desantu rano. Jeśli pogoda by się załamała, konsekwencje mogły być koszmarne dla Aliantów.

Pod koniec maja rozpoczęła sie wstępna faza rozpoczęcia operacji „Overlord”. Zaczęło się przewożenie ludzi i zaopatrzenia do rejonów załadunku w portach. Wielkim problemem stały się przeciążone linię komunikacyjne, ale na szczęście transporty docierały na czas. Na każdej linii kolejowej w oczekiwaniu na dojazd na wybrzeże manewrowały długie pociągi z wojskiem, kolumny samochodów i czołgów blokowały wszystkie drogi w południowej Anglii. Niektóre konwoje miały po sto kilometrów długości. Każde miasteczko czy wieś aż drżała od nieustanego korowodu przejeżdżających pojazdów. Ciche wiosenne noce w południowej Anglii rozbrzmiewały głuchym warkotem i klekotem czołgów i nietrudnych do rozpoznania głosów Amerykanów. Ludność cywilna dostała zakaz poruszania sie po drogach pojazdami. Na niebie nieustannie latały myśliwce osłaniające koncentrację i załadunek wojsk w portach. Żaden niemiecki samolot nie zdołał przez maj i czerwiec 1944 roku wtargnąć nad centralną i południową Anglię. Teraz siły wolnego świata czekały na decyzję jednego człowieka: Eisenhowera.

2 czerwca 1944 roku pierwsze okręty wyszły w morze. Plany inwazji pokrzyżowała jednak pogoda. Na kanale zerwał się sztorm, konwoje dostały rozkaz powrotu. Przez 24 godziny setki okrętów pływały w okolicy miejsc koncentracji czekając na rozkazy.

Flota amerykańska w drodze do Normandii.

Flota amerykańska w drodze do Normandii.

Tymczasem w sztabie Eisenhowera w Southwick Hall trwała goryczkowa narada. Okazało się, że lądowanie w Normandii trzeba przesunąć. Pułkownik James Stagg, meteorolog sztabu SHAEF-u poinformował na szczęście, że poprawa pogody nastąpi 6 czerwca. Eisenhower po pięciu minutach namysłu i rozmowie ze sztabowcami wydał rozkaz: D-DAY nastąpi 6 czerwca. Rozkaz został natychmiast przekazany do wszystkich jednostek. Największa flota w historii świata wyruszyła w morze. Na czele płynęły trałowce, oczyszczające szlaki morskie z min. Za nimi płynęła cała potęga morska i lądowa aliantów. Ponad pięć tysięcy statków i okrętów, różnego typu nieubłaganie, szereg za szeregiem, nadciągało dziesięcioma kolumnami tworząc wielką ilość konwojów na froncie szerokości 20 mil. Były wśród nich nowocześnie oraz stare transportowce, frachtowce, małe liniowce transatlantyckie i parowce kursujące po kanale La Manche, okręty szpitalne, gigantyczne tankowce, wielka ilości holowników, kutrów torpedowych, ciężkie barki desantowe, barki płaskodenne, stawiacze boi i łodzie motorowe. Nad statkami unosiły się dziesiątki balonów zaporowych. Osłonę zapewniało 21 krążowników, w tym tak sławne jednostki jak HMS Ajax, pogromca niemieckiego pancernika Graf Spee. W ciasnym szyku płynęły wielkie pancerniki brytyjskie: Nelson, Ramillies i Warspite oraz amerykańskie: Texas, Arkansas i wielki bohater Nevada, uznany przez Japończykowi za zatopiony, a do tego ponad 500 niszczycieli, kanonierek, fregat, korwet i ścigaczy okrętów podwodnych. Polska Marynarka Wojenna aktywnie uczestniczyła w operacji. Wsparcie siłom inwazyjnym zapewniały: lekki krążownik Dragon, niszczyciele Błyskawica i Piorun, niszczyciele eskortujące Krakowiak i Ślązak.

Amerykańskie zgrupowanie prowadził okręt flagowy USS Augusta mający za sobą teraz już 21 konwojów płynących w kierunki plaż „Omaha” i „Utah”. Brytyjsko-kanadyjskie zgrupowanie prowadził HMS Scylla, mający za sobą trzydzieści osiem konwojów zmierzających w kierunku plaż „Sword”, „Juno”, „Gold”. Flota aliancka rozciągnięta była na długości ponad osiemdziesięciu mil. Nad okrętami nieustannie krążyły na różnych wysokościach myśliwce oraz samoloty ZOP.

Eisenhower napisał krótką notatkę do wszystkich jednostek, w której zawarł przesłanie do żołnierzy: „Mamy zaszczyt brać udział w największej operacji lądowo-morskiej w historii. Będą z nami nadzieja i modlitwa wolnego świata oraz zniewolonych narodów Europy, wiec nie możemy ich zawieść”. Aliancki wywiad podjął kluczowe akcję w celu zmylenia strony przeciwnej, w eter zostały puszczone fałszywe informacje, agenci podstawieni przez MI6 informowali stronę niemiecką, że wojska Pattona kierują sie w stronę portów w południowo-wschodniej Anglii.

Niemcy zostali całkowicie oszukani, ich systemy radarowe oraz zwiad lotniczy nie wykryły żadnych ruchów na kanale. W stan gotowości bojowej została jednak postawiona 15. Armia niemiecka oraz siły w Norwegii, Grecji i południowej Francji, ale nie 7. Armia która miała zostać zaatakowana o świcie 6 czerwca 1944 roku. Wywiad aliancki dokonał rzeczy wręcz nieprawdopodobnej, jego działania uratowały tysiące żołnierzy i skróciły wojnę.

Wielka flota morska przebijała się przez wzburzony kanał prosto w stronę Normandii, nie napotykając ani jednej wrogiej jednostki. Wieczorem 5 czerwca na dwudziestu dwóch lotniskach w Anglii rozpoczynał sie załadunek wojsk powietrznodesantowych na pokłady 1662 samolotów i 650 szybowców, które miały przetransportować 22 tys. żołnierzy. Amerykańskie 82. i 101. Dywizja Powietrznodesantowa miały za cel opanować kluczowe punkty za plażą „Utah”. Brytyjska 6. Dywizja Powietrznodesantowa miała zając mosty na kanale i rzece Orne, zniszczyć mosty na rzece Dives oraz zająć i wysadzić w powietrze baterię dział w Merville.

O północy nad wielką flotą morską płynącą w stronę Normandii zaczęły przelatywać wielkie ilości samolotów transportowych oraz bombowców holujących szybowce. Ryk samolotów był ogromny, tysiące żołnierzy i marynarzy na okrętach wyszły na pokłady okrętów, by podziwiać powietrzną flotę niosąca do Normandii tysiące żołnierzy, którzy mieli otworzyć drogę dla pozostałych wojsk. Nikt na okrętach nie mógł wymówić słowa, widząc wokół, aż po horyzont, setki okrętów i samolotów zmierzających w jednym kierunku.

Kiedy ostatnie samoloty wyminęły flotę morską, na niebie pojawił się samolot migający alfabetem Morse’a trzy kropki i kreskę – „V” jak „Victory”. Operacja „Neptun”, kluczowa cześć operacji „Overlord”, rozpoczęła się. Chwila, na którą czekał cały wolny świat, stała się faktem. Alianckie wojska za kilkanaście minut miały uderzyć w bezlitosnym ataku w hitlerowską twierdzę Europa.

Bibliografia:

1. Cornelius Ryan, Najdłuższy Dzień. Dom Wydawniczy REBIS, Poznań 2008.
2. Luiza Łuniewska, D-DAY. Wydawnictwo Edipresse Polska, Warszawa 2005.
3. George S. Patton, Wojna. Jak ją poznałem.
4. Kershaw Robert, D-Day. Przełamanie Wału Atlantyckiego.