8 listopada w wieku dziewięćdziesięciu lat zmarł Werner Gustav Doehner, ostatni pozostający przy życiu człowiek, który znajdował się na pokładzie sterowca LZ 129 Hindenburg w chwili jego katastrofy 6 maja 1937 roku. Zginęło wówczas trzydzieści sześć osób (w tym jeden członek obsługi naziemnej).
W casie feralnego lotu, w którym na Hindenburgu znajdowało się dziewięćdziesiąt siedem osób, Doehner miał osiem lat. Kiedy podczas cumowania w Lakehurst w stanie New Jersey doszło do wycieku i zapłonu wodoru, przeżył dzięki temu, że matka wyrzuciła go na zewnątrz. Przeżyła też ona sama i jej drugi syn. Werner stracił jednak w pożodze ojca i siostrę.
Werner doznał poparzeń twarzy, rąk i nóg. Spędził w szpitalach kolejne trzy miesiące. W późniejszych latach unikał rozmów o katastrofie.
Doehner urodził się w Niemczech, ale dorastał w Meksyku, gdzie ojciec pracował w przemyśle farmaceutycznym. W 1984 roku zamieszkał w Stanach Zjednoczonych.
Zobacz też: Amerykański JTAC zginął w trakcie ćwiczeń na Zatoce Meksykańskiej
(washingtonpost.com, nytimes.com)