We wtorek 7 listopada w godzinach wieczornych tajwański myśliwiec Mirage 2000 zniknął z ekranów radarów na północnym wschodzie wyspy. Samolot był pilotowany przez kapitana Ho Tzu-yu i należał do 499. Skrzydła Myśliwskiego. Maszyna wystartowała o godzinie 18:09 czasu lokalnego do rutynowego lotu treningowego.

Łączność z samolotem utracono o 18:43 i wtedy też rozpoczęła się akcja ratownicza. Do tej pory nie udało się zlokalizować samolotu ani pilota. Natychmiast powołano również zespół do sprawy wyjaśnienia wypadku złożony z przedstawicieli sił powietrznych i Rady Bezpieczeństwa Lotniczego.

Zastępca dowódcy lotnictwa generał Chang Che-ping poinformował, że w momencie utraty kontaktu myśliwiec znajdował się na wysokości 1700 metrów i leciał z prędkością co najmniej 550 kilometrów na godzinę. Do tego momentu łączność ze stanowiskiem dowodzenia przebiegała normalnie. Wiele wskazuje na to, że pilot się nie katapultował, bo w takim wypadku nadajnik umieszczony w kamizelce ratunkowej zacząłby automatycznie nadawać sygnał ratunkowy, a na taki nie natrafiono. W związku z tym rozpoczęły się intensywne poszukiwania we wskazanym obszarze, które jednak zabierają wiele czasu i dotąd nie przyniosły rezultatu.

Generał Chang odrzucił możliwość dezercji pilota do Chin, ponieważ samolot brał udział w większych ćwiczeniach i przelot do Chin bez zwrócenia uwagi innych pilotów byłby niemożliwy. Generał dodał, że w tym czasie w okolicy nie zaobserwowano również żadnych samolotów z innych państw.

Szef bezpieczeństwa sił powietrznych powiedział, że z powodu zapalenia ścięgna pilot nie latał od maja 2016 do stycznia 2017 roku. Od czasu wznowienia lotów przechodził jednak regularne badania fizyczne i psychiatryczne, a w czasie wykonywanych lotów spisywał się dobrze.

Zobacz też: Tajwan opracuje nowy myśliwiec

(focustaiwan.tw)

玄史生, Creative Commons CC0 1.0 Universal Public Domain Dedication