Liczba samobójstw wśród amerykańskich żołnierzy osiągnęła najwyższy poziom w obecnym dziesięcioleciu. Pozostałe statystyki także nie napawają optymizmem, w ciągu minionych 3 lat więcej żołnierzy zginęło z własnej ręki niż poległo w Afganistanie.

W ciągu pierwszych 155 dni bieżącego roku US Army zanotowała aż 154 samobójstwa. Stanowi to wzrost o 18% w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego i 25% w stosunku do roku 2009. Zgodnie ze statystkami Pentagonu w latach 2001-11 średnia liczba samobójstw w okresie 1 stycznia – 3 czerwca wynosiła 138,2. Te zatrważające liczby dotyczą jedynie żołnierzy służby czynnej i nie obejmują weteranów. Gwałtowny wzrost liczby samobójstw jest to także dużym zaskoczeniem dla dowództwa armii amerykańskiej. Jak przyznał Oddział Zapobiegania Samobójstwom, nic nie wskazywało na taki rozwój wydarzeń, w poprzednich latach liczba samobójstw wśród żołnierzy systematycznie spadała.

Przyczyny samobójstw są różne i obejmują zakres od stresu wywołanego walką, przez „falę” po problemy finansowe i gwałty. Jedno jest pewne, problem dotyczy najbardziej żołnierzy najczęściej uczestniczących w misjach bojowych. Osobną kwestią pozostaje niechęć do szukania pomocy u wojskowych psychologów i Oddziału Zapobiegania Samobójstwom. Wśród członków amerykańskiej armii utarła się opinia, że jest to oznaka słabości i może negatywnie wpłynąć na dalszą karierę.

(welt.de)