Po trzydniowej wizycie grupy zadaniowej złożonej z rosyjskich okrętów na czele której był lotniskowiec „Admirał Kuzniecow”. Był to pokaz siły oraz wyraz wsparcia dla reżimu prezydenta Baszara al-Assada, zmagającego się z zamieszkami. Syryjskie media określiły te wizytę jako akt solidarności Rosjan z Syrią.

Wizyta ta była jedynie preludium do kolejnego aktu ze strony Rosji. Jak donoszą źródła, 11 lub 12 stycznia do syryjskiego portu Tartus zawinął rosyjski okręt, który na swoim pokładzie posiada „niebezpieczny ładunek”. Początkowo miał on się udać do Turcji, lecz po zatankowaniu w cypryjskim porcie Limassol skierował się w kierunku Syrii.

Tym ładunkiem może być około sześćdziesiąt ton uzbrojenia dla syryjskiego reżimu. Nie będzie to czymś nowym. Rosjanie od dawna wspierają obecny reżim w Damaszku. Kolejne wezwania państw zachodnich w kierunku Rosji, aby ograniczyć sprzedaż broni do Syrii są lekceważone przez Kreml.

Ciekawostka jest to, że sprzęt ten jest w dużej mierze przechwytywany przez Izrael, a następnie wysyłany do Stanów Zjednoczonych, gdzie jest analizowany. Na tej bazie tworzone są anty-systemy dla rosyjskiego uzbrojenia. W takiej sytuacji nie może dziwić fakt, iż Amerykanie nie protestują bardzo ostro.

(http://defensenews.com)