Tajwański minister obrony Yen Teh-fa oświadczył przed parlamentem, że jego resort wciąż jest zainteresowany kupnem myśliwców wielozadaniowych F-35 Lightning II. Jest to pierwsza od blisko roku konkretna informacja w tej sprawie i pierwsza tak jednoznaczna wypowiedź ze strony władz Tajwanu. W kwietniu ubiegłego roku nieoficjalne informacje wyciekły z amerykańskiego Departamentu Stanu.
Yen nie wspomniał jednak ani słowem o liczbie samolotów ani też o tym, którą wersję F-35 chciałoby kupić Tajpej. Mimo że teoretycznie oczywistym wyborem jest F-35A, wiadomo, że Tajwan analizuje potencjał mobilnych skoczni startowych, które zwiększyłyby przeżywalność floty F-35B w razie ataku ze strony Chińskiej Republiki Ludowej. Wobec tego powszechnie uważa się, że jeśli Tajwan kupi Lightningi, będą to właśnie maszyny w wersji F-35B.
Najnowocześniejsze amerykańskie myśliwce miałyby prawdopodobnie stanowić część dużej partii uzbrojenia, której zakup spodziewany jest już niebawem. Co ciekawe, w skład tej samej partii mogą wejść samoloty cysterny Boeing KC-135 Stratotanker. Jeśli tak się stanie, lotnictwo Republiki Chińskiej po raz pierwszy w historii uzyska możliwość tankowania w powietrzu.
Na przeszkodzie eksportowi F-35 na Tajwan mogą stanąć relacje na linii Waszyngton–Pekin. Chińska Republika Ludowa uważa bowiem Tajwan za zbuntowaną prowincję. W związku z tym Tajpej dopuszcza – jak twierdzą tamtejsze media – opcję rezerwową w postaci zakupu mniej nowoczesnych F-15 i F/A-18.
Obecnie tajwańskie wojska lotnicze dysponują samolotami myśliwskimi trzech typów. Najliczniejsze są F-16A/B Fighting Falcony (143 sztuki; dane za raportem World Air Forces 2016), następnie rodzime F-CK-1 Ching-kuo (127 egzemplarzy) i Mirage’e 2000-5 (56 egzemplarzy). Wszystkie są już przestarzałe i, pomimo trwających programów modernizacji, coraz bardziej odstają od potencjału bojowego najnowszych myśliwców pozostających w dyspozycji Pekinu.
Zobacz też: Wojna psychologiczna wokół Tajwanu
(defensenews.com)