Z informacji pojawiających się w rosyjskich mediach społecznościowych wynika, że Ukraina zaatakowała bazę lotniczą Szajkowka. Baza jest siedzibą 52. Gwardyjskiego Pułku Ciężkiego Lotnictwa Bombowego wyposażonego w bombowce Tu-22M3 (NATO: Backfire). Według doniesień strony ukraińskiej w ataku – przeprowadzonym za pomocą amunicji krążącej – zniszczono dwie maszyny tego typu. Na razie nie mamy jednak żadnych materiałów wizualnych, które potwierdziłyby ten sukces.

Najciekawsze jest to, że Szajkowka leży daleko w głębi rosyjskiego terytorium, 210 kilometrów od najbliższego punktu na granicy między ukraińskim obwodem sumskim a rosyjskim obwodem briańskim. Ale oczywiście nie ma żadnej gwarancji, że ukraińskie drony przyleciały wprost z Ukrainy. Na przykład kanał Wojennyj Oswiedomitiel (vel milinfolive) na Telegramie, jedno z najpoczytniejszych źródeł w „runecie”, spekuluje, że atak mógł być przeprowadzony wprost zza płotu.



Rzeczywiście, ten scenariusz jest zdecydowanie bardziej prawdopodobny. Nawet jeśli Ukraińcy rozpoznaliby zawczasu całą spodziewaną trasę dolotu do celu, trzeba by jeszcze wziąć poprawkę na możliwość awarii w locie i oczywiście zestrzelenia drona (który musiałby być stosunkowo duży, jeśli przeleciał ponad 200 kilometrów). Z drugiej strony wysłanie komandosów w pobliże lotniska stwarza zagrożenie dla ludzi, ale jeśli ci zdołają się przedostać odpowiednio blisko bazy, jej personel będzie praktycznie bezbronny wobec ataku amunicją krążącą.

Jedyny znany UAV znajdujący się w ukraińskich rękach, który mógłby dokonać takiego ataku, wystartowawszy z Ukrainy, to tak zwany Alibaba. Określany jest w ten sposób, ponieważ w serwisie Alibaba można go kupić za mniej niż 10 tysięcy dolarów i najpewniej właśnie stamtąd pozyskują go Ukraińcy. W istocie jest on komercyjnym dronem Mugin-5/Skyeye 5000mm (liczba odnosi się do rozpiętości), który może zabrać ładunek o masie do 25 kilogramów. W czerwcu Ukraińcy za pomocą tych UAV-ów przerobionych na amunicję krążącą zaatakowali rafinerię w Nowoszachtyńsku w obwodzie rostowskim.

Według naocznych świadków, na których powołuje się Wojennyj Oswiedomitiel, UAV, który przyleciał nad Szajkowkę, był „duży”, co niby pasowałoby do Mugina-5, ale w praktyce może to oznaczać praktycznie cokolwiek. Gubernator obwodu kałuskiego Władysław Szapsza podaje, że w Szajkowce doszło tylko do jednej eksplozji, która nie wyrządziła szkód. Według jego oświadczenia dron „prawdopodobnie przyleciał od strony granicy”. Jeszcze inne źródła podają, że drona strącono nad bazą, zanim uderzył w cel.

Szybko pojawiło się zdjęcie mające dowodzić strącenia drona nad Szajkowką, ale niezawodni Turcy prowadzący naszego ulubionego bloga Oryx szybko odkryli mistyfikację. W rzeczywistości zdjęcie przedstawia azerbejdżańskiego Bayraktara TB2 strąconego podczas wojny w Górskim Karabachu w 2020 roku.



Tu-22M3 uczestniczą w wojnie niemal od samego początku. Wykorzystywano je do odpalania (znad terytorium Białorusi) pocisków manewrujących Ch-22 i Ch-32 przeciwko celom w północnej i zachodniej Ukrainie. Później, podczas bitwy o Mariupol, Tu-22M3 bombardowały miasto za pomocą bomb swobodnie spadających. Maszyny do tych lotów bojowych wysyłał właśnie 52. Pułk z Szajkowki.

Piotr Butowski zwrócił uwagę na ciekawe zjawisko w Szajkowce. Obok bombowców na stanowiskach postojowych często wystawiane są pociski manewrujące – jakby na pokaz przed satelitami fotografującymi bazę. Nie widać bowiem oznak, aby były przygotowywane do załadunku, a poza tym znajdują się w mniej więcej tych samych miejscach praktycznie zawsze. Jeżeli nie są to nieaktywne pociski ćwiczebne, taka demonstracja, zwłaszcza przy zatankowanym samolocie, to proszenie się o kłopoty w razie wizyty nieprzyjacielskich dronów nad bazą.

Na świeżych zdjęciach satelitarnych pozyskanych przez serwis The War Zone także widać jedną maszynę ze stojącymi obok pociskami (druga od lewej na kadrze przedstawiającym stanowiska postojowe). Nie ma pewności, czy atak nastąpił przed czy po wykonaniu tych zdjęć. Nie widać tam śladów po jakichkolwiek zniszczonych samolotach. Trzeba jednak zwrócić uwagę, że chmury ukryły przed okiem satelity północną część lotniska, gdzie również znajdują się stanowiska postojowe (na obrazach z Google Maps załączonych powyżej widać tam Tu-22M3 i jakąś wersję Iła-18). Sprawę rozstrzygniemy najpewniej dopiero jutro, kiedy satelita Planet Labs przeleci nad Szajkowką raz jeszcze (tym razem na pewno po ataku) i prześlą na ziemię kolejne zdjęcia – o ile chmury okażą się łaskawe.

Zobacz też: 40 lat temu Macheteros zniszczyli dziesięć A-7D w ataku na bazę Muñiz

Alex Beltyukov, Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported