Malijscy żołnierze wspierani przez francuskie myśliwce stoczyli w niedzielę 31 marca bitwę w mieście Timbuktu z islamskimi rebeliantami. Do walk doszło po detonacji ładunku wybuchowego przez zamachowca samobójcę, którego rebelianci użyli do ułatwienia im infiltracji miasta.

Walki rozpoczęły się w sobotę wieczorem po godzinie 22, kiedy detonacja ładunku wybuchowego umożliwiła rebeliantom dostanie się do miasta. Atak rozpoczął się po tym jak zamachowiec samobójca wysadził się w powietrze przy stanowisku wojskowym przy zachodnim wjeździe do Timbuktu. W wybuchu lekko ranny został jeden żołnierz. Francuzi pozostawali bierni przez pierwsze kilka godzin starć, spychając ciężar walk na siły malijskie. Dopiero po ich interwencji udało się pokonać rebeliantów. Jest to pierwszy poważny atak na Timbuktu od czasu wyzwolenia miasta przez siły francuskie 28 stycznia. W trakcie walk zginął przynajmniej jeden malijski żołnierz. Co najmniej czterech kolejnych zostało rannych. Według doniesień śmierć poniosło dwudziestu jeden rebeliantów.

Incydent ten pokazał, że przed państwami regionu pozostaje jeszcze dużo pracy nad zapewnieniem bezpieczeństwa w Mali. Zwłaszcza w obliczu zapowiedzianego przez Francję zmniejszenia kontyngentu jej sił znajdujących się w tym kraju. Wkrótce ciężar odpowiedzialności spadnie na armię Mali i regionalne siły interwencyjne w liczbie około siedmiu tysięcy żołnierzy. Prezydent Francji zapowiedział bowiem w zeszłym tygodniu zmniejszenie liczby francuskich żołnierzy do dwóch tysięcy do lipca bieżącego roku. Do końca roku w Mali ma pozostać ich już tylko tysiąc. Obecnie kontyngent liczy cztery tysiące żołnierzy.

Francuska ofensywa wyparła islamistów z ważnych ośrodków miejskich północnego Mali i zmusiła ich do ukrycia się w oddalonych kryjówkach górskich na dalekiej północy kraju. Obecnie islamiści prowadzą głównie walki partyzanckie. W lipcu w Mali mają się odbyć wybory parlamentarne i prezydenckie. Ma to ustabilizować sytuacje polityczną w państwie targanym rebelią, w którym przed rokiem doszło do zamachu stanu.

(reuters.com; bbc.co.uk; aljazeera.com)