Minister obrony Yen Teh-fa oświadczył przed parlamentem, że tajwańskie siły zbrojne szukają okazji, aby dołączyć do tegorocznej edycji organizowanych przez Stany Zjednoczone manewrów RIMPAC. Tajwan ani razu nie uczestniczył w organizowanych od roku 1971 największych i najbardziej prestiżowych ćwiczeniach morskich świata.
Nie wiadomo jednak, w jakiej formie odbędzie się RIMPAC 2020. Wszystko zależy od tego, jak rozwinie się pandemia COVID-19. US Navy poinformowała 29 kwietnia, że ćwiczenia rozpoczną się tradycyjnie w połowie sierpnia, ale zostaną skrócone z pięciu do dwóch tygodni.
Tajwan nie został ani razu zaproszony na organizowane co dwa lata ćwiczenia z prostego powodu: Waszyngton nie chciał drażnić Pekinu. Chińska marynarka wojenna była natomiast kilkakrotnie zapraszana jako obserwator, a w latach 2014 i 2016 – jako uczestnik. Sytuacja zmaniła się za prezydentury Donalda Trumpa. Wraz z pogarszającymi się relacjami Chiny zostały w 2018 roku wyrzucone z RIMPAC.
Mimo coraz bardziej napiętych relacji na linii Pekin–Waszyngton i wzajemnego prężenia muskułów należy wątpić, by Tajwan został oficjalnie zaproszony do udziału w manewrach. Dla Chin byłaby to zbyt daleko idąca eskalacja.
Minister Yen poinformował również parlament, że coroczne manewry „Han Kuang”, przygotowujące wyspę do obrony przed inwazją z kontynentu, odbędą się zgodnie z planem w lipcu. Dotyczy to ćwiczeń z użyciem ostrej amunicji. W zależności od rozwoju sytuacji faza ćwiczeń sztabowych może zostać przesunięta na wrzesień.
Według ministerstwa obrony Republiki Chińskiej sytuacja epidemiologiczna pozwala na przeprowadzenie manewrów zgodnie z planem. Tajwan bardzo dobrze radzi sobie z koronawirusem – do tej pory na wyspie zanotowano 439 potwierdzonych przypadków, a zmarło jedynie sześć osób.
Zobacz też: Okręt imienia bohatera spod Midway zatopiony na RIMPAC
(taiwannews.com.tw)