Walczący przeciwko reżimowi prezydenta Syrii Baszara al-Assada rebelianci prawdopodobnie weszli w posiadanie broni przeciwpancernej. Sugeruje się, że sprzęt mogli dostarczyć nieoficjalnie Amerykanie. Informację podał izraelski portal informacyjny DEBKAfile, powszechnie znany ze współpracy z izraelskimi i amerykańskimi służbami specjalnymi. Powodem są pojawiające się w internecie krótkie materiały filmowe i zdjęcia przedstawiające buntowników wraz z wyrzutniami optycznie kierowanych przeciwpancernych pocisków BGM-71 TOW.
Według anonimowych źródeł wojskowych za dostawy dla przeciwników Assada odpowiada administracja Baracka Obamy. Broń trafiła w ręce dwóch umiarkowanych ideologicznie syryjskich organizacji – Wolnej Armii Syrii i Syryjskiego Frontu Rewolucyjnego. Według raportu DEBKAfile istnieją wielce prawdopodobne przesłanki, które sugerują, że dostawa odbyła się całkiem niedawno. W zasadzie mogło do tego dojść w zeszłym tygodniu. Wówczas generał Martin Dempsey, przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, zwrócił się do władz Izraela, aby pomogły saudyjskim myśliwcom stacjonującym w bazie wojsk lotniczych w Tabuku (położonej w pobliżu granicy z Jordanią) zapewnić osłonę z powietrza, podczas gdy siły amerykańskie transportowałyby broń do południowej Syrii.
Jako wsparcie dla przedstawionej teorii portal przytacza informację, którą podał Wall Street Journal. Mianowicie: pod koniec ubiegłego miesiąca miało dojść do uściślenia stanowisk przywódców Stanów Zjednoczonych i Arabii Saudyjskiej w sprawie pomocy syryjskim rebeliantom. Według raportu spotkanie zakończyło się cichą zgodą na zwiększenie zakresu pomocy dla syryjskich rebeliantów.
(rt.com, foreignpolicy.com)