Mimo że rządząca w Chartumie Suwerenna Rada podjęła decyzję o całkowitym zamknięciu granic z Libią i Republiką Środkowoafrykańską trzy tygodnie temu, dopiero teraz udało się w pełni zrealizować te postanowienia. Władze utrzymują, że decyzja ma związek z bezpieczeństwem, ponieważ zarówno z północy, jak i z południa do Sudanu wdzierały się zbrojne grupy destabilizujące kraj.
Szczególnie dotkliwe dla gospodarki jest zamknięcie przejść granicznych z Libią. Jednym z najbardziej poszkodowanych sektorów gospodarki będzie branża transportowa. Ograniczenie dostępu do części samochodowych z pewnością wpłynie na podniesienie, i tak bardzo wysokich, kosztów przewozu towarów w Sudanie. Decyzja została jednak przyjęta z zadowoleniem przez samych Sudańczyków. Wielu obawiało się aktywnych grup paramilitarnych werbujących młodych, bezrobotnych mężczyzn do walki w Afryce Północnej.

Sudan i jego sąsiedzi. Libia oznaczona kolorem zielonym, Republika Środkowoafrykańska – niebieskim.
(TUBS, Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported)
Zamknięcie części granic oznacza przecięcie wschodnioafrykańskiego szlaku przemytu broni, który łączy centralną część kontynentu z Libią. Również grupy najemników traktowały Sudan jak kraj tranzytowy. Oddziały kierowały się na północ, gdzie z ich usług korzystały liczne frakcje biorące udział w libijskiej wojnie domowej.
Spekuluje się również, że decyzja Chartumu może wpłynąć na zahamowanie działalności przemytników ludzi organizujących przeprawy przez Saharę do portów w Afryce Północnej, a później – dalej do Europy. Odcięcie tak dużej części szlaku będzie oznaczało poważne problemy dla przestępców, którzy albo spróbują korumpować sudańskich wojskowych, albo będą zmuszeni całkowicie zreorganizować działalność.
Zobacz też: Malawi: Żołnierze zabezpieczają bezcenne lasy
(voanews.com)