Belgrad próbuje naprawić relacje z Azerbejdżanem nadszarpnięte przez doniesienia o sprzedaży pocisków moździerzowych i innej amunicji do Armenii. Prezydent Serbii Aleksandar Vučić przeprowadził rozmowę telefoniczną z prezydentem Azerbejdżanu İlhamem Əliyevem, podczas której określił stosunki między dwoma państwami jako przyjaźń i partnerstwo strategiczne.

Szczegóły serbsko-armeńskiego kontraktu zostały upublicznione po niedawnych starciach na granicy armeńsko-azerbejdżańskiej i doprowadziły do gwałtownego ochłodzenia na linii Belgrad–Baku. Władze Serbii początkowo zdecydowanie odcinały się od doniesień o dostawach broni do Armenii na szczeblu rządowym i określały je jako prywatne kontrakty. Później jednak określono transakcje jako błędne decyzje.

Vučić zaprosił Əliyeva na spotkanie w Belgradzie i zapowiedział wysłanie do Baku specjalnego przedstawiciela mającego przygotować szczegóły wizyty. Azerbejdżan pozostaje dla Serbii jednym z kluczowych partnerów politycznych. Szczególnie ważna jest kwestia uznania niepodległości Kosowa: Baku twardo stoi na stanowisku, iż secesja była bezprawna, a Kosowo należy do Serbii.

Kontrakty na dostawy broni do Armenii pozostają tematem kontrowersyjnym. Jedną z osób zaangażowanych w finalizowanie transakcji jest ojciec serbskiego ministra spraw wewnętrznych Nebojšy Stefanovicia, Branko, który już wcześniej był zaangażowany w kontrowersyjne przedsięwzięcia. W czerwcu 2018 roku był doradcą firmy eksportującej broń i odbył służbową wizytę w Arabii Saudyjskiej.

ojawiają się również oskarżenia, że w eksport do Armenii zaangażowane są firmy należące do – objętego sankcjami ONZ – handlarza bronią Slobodana Tešića.

Zobacz też: Wzajemne oskarżenia wywiadów Chorwacji i Serbii

(aljazeera.com)

US Army / Spc. Justin De Hoyos