Wielokrotnie opisywaliśmy problemy rumuńskiej marynarki wojennej i pomysły na poprawę dramatycznego stanu sił okrętowych. Gdy wydawało się, że plany resortu obrony są wreszcie sensowne i mogą zmienić sytuację na lepsze, decydenci niespodziewanie zmieniają kierunek działań o 180 stopni, skłaniając się ku rozwiązaniom, które przynoszą więcej problemów niż korzyści. Jeszcze na początku roku planowano zakup pary modułowych okrętów patrolowych. Teraz liczba planowanych okrętów skurczyła się do jednego okrętu patrolowego, prosto z tureckiej stoczni.

Po rezygnacji z francuskich korwet typu Gowind, rumuńska flota znalazła się w kropce. Nadzieję przyniosła końcówka ubiegłego roku, kiedy to tamtejszy resort obrony wraz z mary­narką wojenną potwierdził, że w trybie interwencyjnym planuje zakupić dwa pełnomorskie okręty patrolowe. Nowe jednostki nie miały być typowymi patrolowcami, ale zasługiwać raczej na miano korwet wielo­zada­nio­wych. W dodatku miały powstać w lokalnych stoczniach i wejść do służby w ciągu trzech lat. Dostępne informacje wskazywały, iż Bukareszt skłaniał się w kierunku okrętów podobnych do tych, które budowane są dla bułgarskiej marynarki wojennej.

Bułgarzy we własnych stoczniach budują parę okrętów bazujących na projekcie MPV 90 niemieckiego Lürssena. Okręty otrzymają nie tylko typowe dla patrolowców uzbrojenie artyleryjskie, ale i rakietowy system obrony przeciw­lot­ni­czej, pociski przeciw­okrę­towe oraz kompleks poszuki­wania i zwalcza­nia okrętów podwodnych. Dowódca Forțele Navale Române w październiku ubiegłego roku potwierdził chęć pozyskania patrolowców, zaznaczając przy tym, że dokumentacja techniczna była w zasadzie gotowa i oczekiwała jedynie zatwierdzenia przez parlament.

Rumuńska korweta Horia Macellariu (F265) typu Eustațiu Sebastian i korweta rakietowa Lăstaunul (F190) typu Tarantul.
(US Navy / Mass Communication Specialist 3rd Class Robert S. Price)

Obecne informacje są zdecydowanie mniej optymistyczne z punktu widzenia floty i przemysłu. Serwis Defense Romamnia, powołując się na swoje źródła w rumuńskim resorcie obrony i przemyśle zbrojeniowym, twierdzi, że plany interwencyjnego zakupu patrolowców wielo­zada­nio­wych uległy znacznej redefi­nicji. 28 marca rumuńska rada obrony zatwierdziła zakup jedynie pojedynczego okrętu.

Tu nie Netflix – za nic nie trzeba płacić. Jak długo będziemy istnieć, tak długo dostęp do naszych treści będzie darmowy. Pieniądze są jednak niezbędne, abyśmy mogli funkcjonować.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 1700 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

MAJ BEZ REKLAM GOOGLE 90%

Z jednej strony rumuńscy marynarze wreszcie będą mogli cieszyć się fabrycznie nowym okrętem, wyposażonym w nowoczesne uzbrojenie i zaawansowane sensory. Z drugiej jednak strony, patrząc na ogólny stan rumuńskiej floty, można powiedzieć, że jest to drobna kropla w ogromnym morzu potrzeb. Niepokój lokalnych ekspertów budzą też doniesienia o rezygnacji z budowy okrętu w krajowych stoczniach.

W Rumunii funkcjonuje kilka większych stoczni zdolnych do budowy okrętów. Damen Shipyards Galati – choć pozostaje własnością zagranicznego kapitału – w procesie budowy wielu jednostek współpracuje z lokalnymi poddostawcami. To właśnie w Gałaczu powstaje okręt wielo­zada­niowy dla floty portugalskiej. Z kolei stocznia ATG Giurgiu odpowiada za budowę kadłubów dla belgijsko-holenderskich niszczycieli min typu rMCM. Nie należy zapominać też o stoczni Constanța Naval Shipyard.

Tak więc tamtejszy przemysł jest w stanie budować okręty o rozmiarach patrolowców, a nawet większe. Niestety źródła serwisu potwierdziły, że okręt zostałby zbudowany w Turcji. Politycy nie określili dokładnie, który typ okrętów znajduje się w grze, jednak wskazywali, iż jednostkę określa się mianem lekkiej korwety. W kuluarach mówi się natomiast, że Bukareszt chce kupić okręt patrolowy typu Hisar.

Patrolowce postały w ramach programu MİLGEM (kryptonim łączący tureckie słowa oznaczające „okręt narodowy”). Zakłada on budowę dwunastu okrętów z podziałem na trzy fazy. W pierwszej planowano wybudować korwety wielo­zada­niowe, w drugiej fregaty rakietowe, natomiast w ostatniej – niszczyciele. W ostatnich latach do programu dodano fazę czwartą, dotyczącą zbudowania dziewięciu okrętów patrolowych na podstawie projektu korwet typu Ada. Projekt został stworzony przez stocznię ASFAT.

Hisary przy długości przekraczającej 99 metrów wypierają 2,3 tysiąca ton. Są napędzane siłownią w układzie CODELOD (COmbined Diesel-ELectric Or Diesel), umożliwiającą rozwinięcie prędkości 24 węzłów. Zasięg oscyluje w graniach 4,5 tysiąca mil morskich przy prędkości 15 węzłów. Okręty zaprojektowano również w podobnej filozofii co włoskie patrolowce, a w zasadzie lekkie fregaty, typu Thaon di Revel (PPA).

Fregata rakietowa Regele Ferdinand (F221) typu 22.
(US Navy / Mass Communications Specialist 2nd Class John Herman)

Hisary otrzymają podstawowe uzbrojenie, natomiast w razie potrzeby przewidziano możliwość montażu dodatkowego: rakietowych systemów przeciw­lot­ni­czych, pocisków przeciw­okrę­to­wych, a nawet kompleksu ZOP. Okręty dysponują też hangarem i lądowiskiem dla śmigłowca rodziny S-70 Seahawk i bezzałogowca. W 2023 roku zwodowano dwa pierwsze okręty serii: Akhisar i Koçhisar. Oba przechodzą próby morskie.

Rumuńskie media zwracały uwagę, że najprawdopodobniej lokalny przemysł nie zostanie zaangażowany w budowę korwety. Dodatkowo okręt miałby zostać dostarczony w podstawo­wej konfiguracji. Patrolowce mogą być też niekompatybilne z pociskami NSM kupionymi przez Rumunię dla modernizowanych okrętów rakietowych projektu 1241 (NATO: Tarantul), fregat typu 22 i nadbrzeżnego dywizjonu rakietowego.

A teraz najlepsze. Według źródeł w rumuńskich siłach zbrojnych nie planuje się pozyskiwania kolejnych okrętów z Turcji. Oznacza to, że jeśli doszłoby do podpisania umowy na patrolowiec, ten okręt byłby jednym przedstawicielem typu Hisar w Forțele Navale Române. Nie jest to rozwiązanie optymalne pod kątem logistycznym. Należałoby zbudować dla takiego „rodzynka” we flocie osobne zaplecze logistyczne, szkoleniowe, a nawet zapas amunicji do uzbrojenia.

W grze wciąż znajduje się budowa okrętów patrolowych w lokalnych stoczniach. Resort obrony jakoby jest zainteresowany zbudowaniem dwóch lub trzech okrętów patrolowych. Prowadzone mają być negocjacje w sprawie zaadaptowania projektu pakistańskich korwet typu Yarmook pod wymagania i potrzeby rumuńskiej floty. Cztery okręty powstały w stoczni w Gałaczu w latach 2019–2024. Ta sama stocznia miałaby odpowiadać za budowę nowych patrolowców dla Rumunii. Co zabawne, okręty mają zostać zbudowane w ciągu najbliższych trzech–czterech lat.

Jaki jest więc sens pozyskiwać za granicą okręt, który powstanie w zbliżonym czasie? A przecież byłaby to tylko jedna sztuka, w dodatku nie do końca kompatybilna z przyszłym uzbrojeniem rumuńskiej floty. Krzty sensu w tym nie widać.

US Navy / Mass Communication Specialist Seaman Jeremy R. Boan