Rebelianci Ruchu 23 Marca wycofali swoje siły ze strategicznego miasta Goma. Położony we wschodniej części Demokratycznej Republiki Konga ośrodek miejski został zajęty przez nich dwa tygodnie temu. Ruch ten był wymogiem do rozpoczęcia negocjacji przez kongijskiego prezydenta Kabilę.

Kontrola nad miastem została odzyskana w poniedziałek 3 grudnia. Jednak jeszcze tego samego dnia z wyższych kręgów kongijskiej armii docierały informacje, że rebelianci znajdują się zaledwie kilka kilometrów od miasta i w dalszym ciągu stanowią zagrożenie dla jego mieszkańców. Zgodnie z porozumieniem, rebelianci mieli wycofać się minimum na dwadzieścia kilometrów poza obręb miasta. Wycofywanie żołnierzy M23 rozpoczęło się już w sobotę 1 grudnia, jednak napotkało pewne problemy.

Do miasta powrócił gubernator prowincji Kiwu Północne, Julien Palukum którego Goma jest stolicą. Odbył tam spotkanie z kongijskim ministrem spraw wewnętrznych. Po spotkaniu powiedział, że powrócił do swoich obowiązków gubernatorskich, oraz poinformował o ograbieniu jego rezydencji podczas okupacji miasta przez rebeliantów. Również on informował o siłach rebeliantów pozostających wciąż w obrębie zaledwie nie więcej niż pięciu kilometrów od miasta. Prawdopodobnie ma to być jednak oddział sił M23, który wspólnie z siłami rządowymi zostanie rozlokowany na lotnisku w Goma, zgodnie z założeniami porozumienia.

Rebelianci zgodzili się na wycofanie pod warunkiem rozpoczęcia negocjacji przez prezydenta Josepha Kabilę. Wśród żądań znajduje się między innymi uwolnienie więźniów politycznych. Jednym z nich jest przywódca opozycji, pozostający w areszcie domowym od jesieni zeszłego roku, Étienne Tshisekedi.

(reuters.com)