Według danych pakistańskiego ministra obrony cywilne ofiary ataków amerykańskich dronów na terenie Pakistanu od 2008 roku wynoszą 3% ogółu zabitych. W ponad 300 akcjach bojowych śmierć poniosło 67 cywilów i 2160 islamskich bojowników. Ponadto według tych danych cywile w 2011 i 2012 roku nie stanowili żadnego odsetka ofiar śmiertelnych w amerykańskich atakach.
Analiza pakistańskiego resortu obrony wydaje się potwierdzać słowa rzecznika Białego Domu, Jaya Jarneya, z 22 października, według których „ataki amerykańskich dronów są zgodne z prawem i przede wszystkim precyzyjne”. Kwestia użycia bezzałogowych samolotów w akcjach militarnych, a w szczególności ich precyzja i skuteczność, w ostatnim tygodniu została ponownie nagłośniona za sprawą raportu Amnesty International, który wskazuje, że udział dronów w akcjach bojowych nad terytorium Pakistanu i Jemenu jest sprzeczny z prawem międzynarodowym. Sprawozdanie dotyczy nalotów, w których głównymi ofiarami są bezbronni cywile, i sugeruje, że takie działania mogą podchodzić pod zbrodnie wojenne. Amnesty International nawołuje również do wszczynania odpowiedniego postępowania wyjaśniającego w każdym przypadku, gdy istnieje podejrzenie, że wśród ofiar znajdują się cywile.
Użycie dronów to ostatnio jeden z głównych amerykańskich sposobów na zwalczanie terroryzmu, gwarantujący minimalne straty własne przy dużej skuteczności i precyzji. Bojowe akcje bezzałogowych samolotów są jednak źródłem wielu napięć na arenie międzynarodowej, przede wszystkim ze strony państw, na których terenie działania dronów są prowadzone bez ich wiedzy i aprobaty, oraz organizacji zajmujących się obroną praw człowieka.
(pap.pl, rt.com)