Przedstawiciel Bułgarii powiedział, że granica bułgarsko–turecka nie jest przedmiotem dyskusji. Stało się to po wystąpieniu tureckiego prezydenta Recepa Tayyipa Erdoğana, który stwierdził, że Turcy żyjący w bułgarskim mieście Kyrdżali są w duchowych granicach Turcji.

Erdoğan stwierdził, że etniczni Turcy zamieszkujący okoliczne państwa – jak Albania, Kosowo czy Rumunia – stali się ofiarami i byli represjonowani. Dodał, że ich miasta znajdują się fizycznie poza tureckimi granicami, ale wewnątrz tureckiej przestrzeni duchowej. Podkreślił, że bycie Turkiem nie ogranicza się do 780 tysięcy kilometrów kwadratowych.

W przyszłym roku w Turcji odbędą się wybory prezydenckie. Erdoğan gra na rozbudzenie nacjonalistycznego ducha, powołując się na historię Imperium Otomańskiego. Opozycja z kolei krytykuje go za chęć zmienienia Turcji w islamskie państwo wyznaniowe.

Wystąpienie Erdoğana może podkopać bułgarskie plany zorganizowania w Warnie 26 marca szczytu liderów regionu, w którym mieliby wziąć udział także przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk i przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Junker. Cypryjczycy już zapowiedzieli, że się nie pojawią ze względu na ciągłe naruszenia przez Turcję wyłącznej strefy ekonomicznej Cypru, gdzie obecnie prowadzone są prace w związku z wydobyciem gazu.

Zobacz też: Turcja tworzy nową formacje ochrony pogranicza

(ahvalnews.com)

CeeGee, Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0 International