Obecność dwóch MiG-ów-31 w składzie ugrupowania sześciu samolotów, które pojawiło się niedawno w pobliżu amerykańskiej przestrzeni powietrznej, sugeruje zmianę podejścia rosyjskiego lotnictwa do operacji ofensywnych. Pozostałymi maszynami były dwa bombowce strategiczne Tu-95 i dwie latające cysterny Ił-78.
Stosunkowo częste ćwiczenia i symulowane ataki przeprowadzane w czasie zimnej wojny niemal zupełnie ustały po jej zakończeniu. Powrócono do nich dopiero niedawno, po pogorszeniu się stosunków między Stanami Zjednoczonymi a Rosją. W ostatnim czasie do pierwszego incydentu doszło 17 września, gdy rosyjską formację znajdującą się pięćdziesiąt pięć mil morskich od wybrzeży Alaski przechwyciła para F-22. Dzień później kanadyjskie CF-18 przechwyciły rosyjskie samoloty czterdzieści mil od Kanady, nad wodami Morza Beauforta. Oba kontakty nastąpiły w dwustumilowej strefie identyfikacji obrony powietrznej, ale w żadnym momencie samoloty rosyjskie nie znajdowały się w przestrzeni powietrznej państw NATO.
MiG-31 powstał w czasach Związku Radzieckiego jako broń wyłącznie defensywna i w czasach, gdy istniały obok siebie Siły Powietrzne i Wojska Obrony Powietrznej, znajdowały się na wyposażeniu tylko tej drugiej formacji. Misją Sił Powietrznych było wspieranie operacji ofensywnych, podczas gdy wojska Obrony Powietrznej miał za zadanie chronić terytorium ZSRR przed atakami. Miały one wyższy priorytet niż lotnictwo ofensywne i otrzymywały bardziej zaawanasowane samoloty. To właśnie z Wojsk Obrony Powietrznej pochodził porucznik Wiktor Bielenko, który uciekł do Japonii MiG-iem-25. Zarówno MiG-25, jak i MiG-31 zostały zaprojektowane ściśle według wymogów Wojsk Obrony Powietrznej i nie nadawały się do Sił Powietrznych.
– To były rywalizujące ze sobą rodzaje sił zbrojnych. Mikojan zaprojektował MiG-a-31, ponieważ Wojska Obrony Powietrznej nie chciały się zadowolić tylko samolotami zaprojektowanymi dla Sił Powietrznych – w tym czasie były to Su-27 – tak samo jak US Navy nie chciała nigdy używać samolotów zaprojektowanych dla USAF – tłumaczy emerytowany radziecki konstruktor lotniczy.
Gdy oba rodzaje sił zbrojnych połączyły się w 1998 roku, Siły Powietrzne dostały na wyposażenie samoloty, z którymi nigdy nie miały do czynienia, w sytuacji konieczności zmiany doktryny po zakończeniu zimnej wojny. Zaowocowało to modernizacją ciężkich myśliwców do wariantu MiG-31BM. Zmiany polegały na unowocześnieniu radaru Zasłon i innych elementów awioniki oraz dodaniu sondy do pobierania paliwa w powietrzu. Zwiększyło to zasięg myśliwca z 1400 do 5400 kilometrów. Zmiana zaszła także w uzbrojeniu, jego głównym elementem zostały rakiety K-37. Pierwotnie zaprojektowano je do zwalczania dużych i ważnych celów, jak samoloty kontroli powietrznej czy bombowce strategiczne, ale obecnie ocenia się, że ich głównym zadaniem jest zwalczanie pocisków manewrujących. Znajdują się także na uzbrojeniu myśliwców eskortujących bombowce strategiczne w misjach nad Biegunem Północnym.
Prace nad znalezieniem nowych zadań dla MiG-ów-31 trwały długo. – Za czasów ZSRR Siły Powietrzne oraz Wojska Obrony Powietrznej nigdy nie przeprowadzały wspólnych ćwiczeń, jednak jak widać, teraz już zostały w pełni przygotowane do prowadzenia misji ofensywnych – dodał konstruktor.
(janes.com; fot. Dmitriy Pichugin na licencji GNU Free Documentation License, Version 1.2)