Norweski rząd proponuje rozpoczęcie i rozszerzenie projektów wzmacniania obronności za kwotę około 17 miliardów koron (6,1 miliarda złotych). W ramach tych inwestycji Oslo chce niemal podwoić liczbę armatohaubic samobieżnych. Zakup dodatkowych 24 K9A1 Vidar (Versatile Indirect Artillery) od Hanwha Aerospace miałby kosztować 5,65 miliarda koron. Budżet na haubice obejmuje działa, wozy amunicyjne i części zamienne. Dzięki temu całkowity budżet projektu wzmocnienia artylerii lufowej kalibru 155 milimetrów wzrośnie do 11,1 miliarda koron norweskich.

To tylko część wysiłku. Oslo planuje też poprawić zdolność do usuwania min morskich poprzez pozyskanie systemów modułowych, bezzałogowych i autonomicznych. Rząd planuje wydać dodatkowe 3,9 miliarda koron na środki przeciwminowe (w które na poważnie inwestuje od 2023 roku), zwiększając całkowity budżet projektu do 8,74 miliarda. Wcześniej zatwierdzone inwestycje oceniono jako zbyt małe w stosunku do potrzeb operacyjnych w nowej sytuacji bezpieczeństwa. Nowo podjęte działania mają zabezpieczyć „swobodę przemieszczania się na norweskich wodach terytorialnych nawet w czasie kryzysu lub wojny”.

Dodatkowo Oslo kupi nowe samochody ciężarowe i zwiększy wydatki na utrzymanie obiektów. Ten ostatni punkt dotyczy kwater dla żołnierzy i oficerów w Ørland, bazie lotniczej o znaczeniu strategicznym nie tylko dla Norwegii, ale również dla całego NATO. W tamtejszych górskich schrono­han­ga­rach bazują F-35A Light­ningi II służące w Luftforsvaret. Powstanie 250 nowych mieszkań w obliczu koniecznego stopniowego zwiększania personelu bazy. Koszt projektu wyniesie 713 milionów koron, jego realizacja ma się odbyć w latach 2025–2029.

Wszystkie te inwestycje będą możliwe dzięki zwiększonym przez norweski rząd w październiku ubiegłego roku wydatkom na cele obronne – o 19,2 miliarda koron do 110 miliardów. 155-mili­met­rowe haubice będą jednak centralnym punktem inwestycji. Posłużą do stworzenia nowego batalionu artylerii w ramach planowanej Brygady Północ w okręgu Troms og Finnmark, która ma wzmocnić obronę Norwegii na Dalekiej Północy.

– Znajdujemy się w poważnej sytuacji bezpieczeństwa – powiedział minister obrony Tore Sandvik. – Dlatego zwrócimy się teraz do Stortingu z prośbą o zatwierdzenie znaczących inwestycji w różnych rodzajach sił zbrojnych w celu wzmocnienia potencjału obronnego Norwegii. Będzie to zgodne z ambicjami zawartymi w długoterminowym planie przedstawionym w ubiegłym roku.

Tu nie Netflix – za nic nie trzeba płacić. Jak długo będziemy istnieć, tak długo dostęp do naszych treści będzie darmowy. Pieniądze są jednak niezbędne, abyśmy mogli funkcjonować.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 1700 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

MAJ BEZ REKLAM GOOGLE 92%

Norwegia ma już 28 gąsienicowych haubic K9 Vidar (w wersji K9A1), a także 14 wozów amunicyjnych K10. Pod koniec lutego odebrała ostatnią dostawę liczącą cztery K9 i osiem K10 na podstawie zawartego w listopadzie 2022 roku aneksu do umowy z 2017 roku w sprawie nabycia dodatkowych K9 i K10. Gdy wydatki zostaną zatwierdzone przez Storting, rząd będzie mógł przejść do działania w sprawie dalszych zakupów.

Z jednej strony postępowanie Norwegów nie może dziwić, gdyż w atmosferze groźby konfliktu pełnoskalowego z Rosją zwiększanie liczebności artylerii jest zasadne, zwłaszcza że haubice M109A3GN całkowicie wycofano ze służby, a część przekazano Ukraińcom. Z drugiej strony pod koniec ubiegłego roku pojawiły się obiekcje co do gotowości operacyjnej sprzętu z Korei Południowej.

Serwis forsvaretsforum.no poinformował, że niecałe trzy lata po oddaniu do użytku nowego norweskiego systemu artyleryjskiego część K10 wycofano ze służby. Według źródeł, na które powołało się forsvaretsforum.no, pododdziały artyleryjskie nie są w pełnej gotowości operacyjnej w zakładanym wymiarze. Winien jest brak części zamiennych, który miał doprowadzić do ograniczenia ćwiczeń z użyciem ostrej amunicji i czasowego wycofania K10 z eksploatacji.

Spowodowane to było rozbieżnością pomiędzy oczekiwanym a rzeczywistym zużyciem części. Wynikało to w pewnej mierze z niedoszacowania potrzeb artylerii. Szacunki opracowywano na podstawie wcześniejszych doświadczeń, terminów dostaw i posiadanych zapasów. Norwegom nie pomogło wówczas podpisane w 2023 roku z Finlandią i Koreą Południową porozumienie o dzieleniu się częściami zamiennymi do armatohaubic.

Sytuacja wymusiła kanibalizację wozów amunicyjnych. K9 i K10 zbudowano w dużej mierze z tych samych części, można było więc poświęcić te drugie, aby zagwarantować utrzymanie w służbie liniowej tych pierwszych. Ze względów bezpieczeństwa nie podano, kiedy i na jak długo K10 udał się na „urlop”. Problem ten zmusił Forsvarsmateriell do opracowania z wojskami lądowymi projektu przywrócenia gotowości operacyjnej artylerii. Według tej agencji ogólny wpływ powyższych działań na gotowość operacyjną był marginalny.

Oslo zdecydowało się jeszcze na inny rodzaj inwestycji. W lutym Forsvarsmateriell podpisała umowę międzyrządową na dostawy modułów kierowania M1156A1 PGK (Precision Guidance Kit) do amunicji artyleryjskiej kalibru 155 milimetrów. Układ nawigacji GPS umożliwia strzelanie z precyzją około 10 metrów.

Nie wiadomo jednak, ile dokładnie modułów i za jaką kwotę zamówiono. W grudniu Departament Stanu zgodził się na sprzedaż maksymalnie 8001 modułów kierowania M1156A1 PGK za 130 milionów dolarów. Należy oczekiwać, że liczba pozyskana w lutym przez Norwegię była jednak mniejsza.

Forsvaret