Dziś, w amerykańskiej bazie lotniczej Bagram, doszło do profanacji ksiąg Koranu przez żołnierzy Sojuszu Północnoatlantyckiego. Personel najwyraźniej wykonywał prace porządkowe w pomieszczeniach tamtejszej bazy. Nie zwracając uwagi na to co jest w workach, bądź nie przejmując się tym faktem, podpalili je. Jednak nie pozostało to poza uwagą afgańskiego personelu. Właśnie dzięki samym Afgańczykom święte dla nich księgi nie uległy całkowitemu spaleniu.
To wywołało wzburzenie w protestującym tłumie liczącym około dwóch tysięcy. Zaatakowali oni bazę Bagram obrzucając żołnierzy NATO kamieniami oraz skandując antyzachodnie hasła. Protestujący wykrzykiwali, iż nie potrzebują tutaj chrześcijan i niewiernych.
Takie zdarzenia, mimo że prawdopodobnie niezawinione, nie budują płaszczyzny do porozumienia oraz wspólnego zaufania pomiędzy Afgańczykami i żołnierzami NATO. To także pogarsza stosunek do Zachodu, który będzie bardzo ważny po wyjściu żołnierzy Sojuszu z Afganistanu i przekazaniu Afgańskim Siłom Narodowym odpowiedzialności za bezpieczeństwo.
Generał John Allen, który jest szefem Międzynarodowych Sił Wsparcia Bezpieczeństwa (ISAF), złożył oficjalne przeprosiny, zarówno na piśmie, jak i w oświadczeniu na stronie internetowej. Zaznaczył, iż nie było to celowe działanie żołnierzy Sojuszu. Zapowiedział również działania w celu przeprowadzenia śledztwa oraz wyciągnięcia odpowiednich wniosków.
(http://www.reuters.com; http://www.nytimes.com)