Kilka dni temu opisywaliśmy problemy trapiące bojowe wozy piechoty Puma. Ale to tylko wierzchołek piramidy kłopotów, które w ostatnich latach ujawniły się w niemieckich siłach zbrojnych. Problemy sprzętowe i kadrowe są odwrotnie proporcjonalne do ambicji Berlina w przewodzeniu europejskiej części Paktu Północnoatlantyckiego i niesieniu pomocy Ukrainie. Jednym z pomysłów wzmocnienia wschodniej flanki jest pochodzący od samego ministra obrony Borisa Pistorius plan utworzenia brygady stacjonującej na stałe na Litwie. W ostatnich dniach przedsięwzięcie jest pod ostrzałem.
Największym jego zwolennikiem jest sam Pistorius, który – jak zauważa Die Welt – zdaje się nie widzieć pojawiających się problemów. Szef resortu obrony stwierdził w zeszłym tygodniu na Konferencji Bezpieczeństwa w Berlinie, że wkład Europy w wiarygodność środków odstraszania NATO musi wzrosnąć w nadchodzących latach. Niemiecki wysiłek jest trapiony przez trzy podstawowe braki: sprzętu, personelu i pieniędzy. Nie brakuje złośliwych komentarzy, na przykład o „nieudanym suflecie”, i ostrzeżeń przed brygadą „z miotłami”. Jak jest naprawdę?
Przypomnijmy: Niemcy mają sformować Panzerbrigade 42, liczącą 4800 żołnierzy i 200 osób personelu cywilnego. Dowództwo i struktura będą budowane w 2024 roku, a pełną gotowość operacyjną uzyskają pięć lat później. Infrastrukturę, w tym kwatery dla żołnierzy i ich rodzin, mają zapewnić Litwini.
Important details of the implementation of German brigade deployment in Lithuania were agreed this week in Vilnius. Main part of the German Brigade will be deployed in 2026. Some of the troops will come with their families and we will provide civilian infrastructure for them. pic.twitter.com/grfkSJjgF6
— Lithuanian MOD (@Lithuanian_MoD) October 20, 2023
Resort obrony zdecydował niedawno, że na Litwę przeniesiony zostanie 122. batalion grenadierów pancernych z Oberviechtach, mający w uzbrojeniu bwp Puma, których problemy już dokładnie znamy. Siłę rażenia komponentu lądowego ma wzmocnić 203. batalion pancerny z Augustdorfu, którego trzon stanowią czterdzieści cztery czołgi Leopard 2A6/A7V. Dwa bataliony wzmocnione zostaną przez trzeci, który będzie miał charakter rotacyjny, a współtworzyć go będą żołnierze niemieccy, holenderscy i norwescy.
Założeniem jest, aby w pełni wyposażeni żołnierze byli gotowi podjąć działania gdziekolwiek na wschodniej flance sojuszu z w ciągu dziesięciu dni. Czegoś takiego nigdy nie było w Bundeswehrze. Dlatego Pistorius nazywa Brygadę Litewską punktem zwrotnym. Ale słowa polityków to jedno, a rzeczywistość – drugie.
– Każdy, kto opanował cztery podstawowe działania arytmetyczne, wie, że brygada bojowa wiąże się z dodatkowym zapotrzebowaniem kadrowym i materiałowym, o które jest w Bundeswehrze bardzo ciężko – mówi uszczypliwie pułkownik André Wüstner, prezes Stowarzyszenia Bundeswehry.
W tym tygodniu Pistorius otrzyma od wojska listę wymagań dotyczących wyposażenia żołnierzy delegowanych na Litwę. Wówczas z grubsza pozna cenę tego przedsięwzięcia. Mimo że część kosztów pokryje Wilno z własnego budżetu, gros kosztów spadnie na Berlin. Trzeba będzie zakupić dziesiątki tysięcy elementów uzbrojenia i zaopatrzenia.
– Minister nadal nie mówi, ile nas to wszystko kosztuje – stwierdził Ingo Gädechens z CDU, członek Komisji Budżetowej w Bundestagu. – Można odnieść wrażenie, że sam minister nie podchodzi do całej sprawy poważnie. Co to za sygnał dla naszych sojuszników?
Pistorius podczas obrad poświęconych budżetowi na 2024 rok zapowiedział, że wprowadzi do budżetu osobny punkt dotyczący finansowania spraw związanych z nowo tworzoną brygadą. Koniec końców – nie wprowadził. Środki dla brygady znalazły się się w rozdziale „Inne wydatki” pod tytułem „Niepodzielne istotne wydatki administracyjne”.
Uzasadnione wątpliwości powstają już na samym początku formowania tego związku organizacyjno-taktycznego, a tak naprawdę koszty będą rosnąć. Początkowo przede wszystkim gros czasu (i pieniędzy) pochłoną prace administracyjne, a zakończenie projektu przewidywane jest dopiero w 2027 roku lub później. Wygląda to dramatycznie, jeśli skonfrontujemy te wiadomości z wcześniejszą obietnicą rządu federalnego złożoną NATO, że od 2025 roku Bundeswehra wystawi dywizję liczącą około 15 tysięcy żołnierzy gotowych do obrony Sojuszu Północnoatlantyckiego. W skład tej dywizji wejdzie Brygada Litewska.
Trzonem Brigade Litauen ma być 203. batalion czołgów z Augustdorfu w Nadrenii Północnej-Westfalii. Ale powstają kolejne wątpliwości. Na początku roku Niemcy przekazali siłom zbrojnym Ukrainy osiemnaście czołgów Leopard 2A6, licząc na szybkie dostawy nowych pojazdów pancernych w wersji 2A7. W listopadzie Siemtje Möller, sekretarz stanu w Federalnym Ministerstwie Obrony, ogłosiła plan przezbrojenia pancerniaków w możliwe najlepszy sprzęt. Sęk w tym, że nie odbędzie się to za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.
Początkowo można było sądzić, że najlepszy dostępny sprzęt to Leopard 2A7V, ale jeśli przyjąć takie rozwiązanie, należałoby wyciągać czołgi z konkretnych jednostek, które je otrzymały, i przekazywać pancerniakom 203. batalionu. Karkołomne, nieprawdaż? Wychodzi na to, że batalion otrzyma Leopardy 2A7A1.
Verteidigungsminister #Pistorius hat heute auf Vorschlag des @BundeswehrGI entschieden, dass das Panzerbataillon 203 und das Panzergrenadierbataillon 122 als Teil der #BrigadeLTU nach #Litauen verlegt werden. Mehr Informationen dazu https://t.co/JUoCDOuYJ5 pic.twitter.com/nkQyhVh9gU
— Verteidigungsministerium (@BMVg_Bundeswehr) November 6, 2023
Jest to informacja dobra, ale tylko pozornie. Będzie je można wprowadzić do służby już w przyszłym roku, ale w okresie dwóch lat do uzbrojenia może trafić zaledwie osiemnaście sztuk. Brigade Litauen nie może czekać na zamówione – jak na razie w opłakanie niskiej liczbie osiemnastu sztuk – najnowsze Leopardy 2A8. I to wszystko pod warunkiem terminowych dostaw branży. Co więcej, do tego czasu niemieccy pancerniacy muszą ćwiczyć na symulatorach.
– Pistorius chce wysłać na Litwę batalion czołgów bez czołgów – trafnie podsumował całą sprawę Gädechens. – Co to za sygnał dla naszych litewskich sojuszników?
Zdaniem Gädechensa Pistorius ma tylko dwie możliwości: odłożyć utworzenie brygady „na bliżej nieokreślony dzień” lub „wysłać tam żołnierzy z miotłami zamiast czołgów”. A jak doskonale wiemy, plany otworzenia Brygady Litewskiej to tylko ułamek problemów Bundeswehry jako całość funkcjonującej znacznie poniżej pełnych zasobów materialnych. Według Die Weltna przeszkodzie uzupełnieniom braków w taborze pojazdów pancernych stoi brak pieniędzy albo woli politycznej ustalenia priorytetów wydatków. Możliwość łatwego pozyskania dodatkowych czołgów wynika z ramowej umowy z przemysłem.
Ponieważ brygada litewska nie będzie gotowa w zakładanym terminie, ministerstwo planuje, że jej miejsce w dywizji początkowo zajmie 21. Brygada Pancerna, która na początku grudnia przejęła przewodnictwo w ramach NATO-wskiej inicjatywy enhanced Vigilance Activity Brigade. Jest to jednostka stacjonująca w Niemczech, mająca stanowisko dowodzenia w Rukłem na Litwie i tam regularnie ćwiczy z litewskim wojskiem. Brygada nie spełni jednak natowskiego wymogu gotowości do walki w dowolnym miejscu na wschodniej flance w ciągu dziesięciu dni.
Handover at #NATO’s eastern flank, where #Bundeswehr 21 Armoured Brigade is taking over command of the #eVA brigade in Rukla . Major General Heico Hübner was awarded the Medal of the Order for Merits to Lithuania in recognition of the service of 41 Armoured Infantry Brigade. https://t.co/DH7neWJwtB
— Germany at NATO (@GermanyNATO) December 7, 2023
Co więcej, ogólne plany wobec Brigade Litauen wydają się chwiać w posadach. 6 grudnia Pistorius przed Komisją Obrony Bundestagu próbował wyjaśnić parlamentarzystom modyfikacje swojego planu. Zgodnie z nowymi ustaleniami na Litwę powinna trafić „ciężka brygada bojowa”, licząca 3,5 tysiąca żołnierzy, a nie, jak wcześniej zakładał, 4–5 tysięcy. Ma powstać z komponentów wyciągniętych z niemieckich sił zbrojnych, które na Litwie zlepi się w jedną całość. Po raz kolejny widać, że kwestie finansowa i sprzętowa studzą słomiany zapał decydentów.
– Przeniesienie tej jednej brygady na Litwę kosztuje Republikę Federalną Niemiec wiele wysiłku – powiedział politolog Carlo Masala z Uniwersytetu Bundeswehry w Monachium. – Obecnie ponownie prowadzimy politykę bezpieczeństwa i obrony tak, jak gdyby w Europie Wschodniej nie było rosyjskiej wojny napastniczej.
Zobacz też: Co nowego u chińskich lotniskowców?