Zagrożony upadłością niemiecki przedsiębiorca postanowił ratować swoją firmę, rozszerzając działalność na handel bronią. W Hamburgu właśnie ruszył jego proces.
Pochodzący z Iranu Alireza R. zdobył majątek, handlując rudą żelaza. Znany z działalności charytatywnej biznesmen miał także licznych znajomych w kręgach władzy w całej Europie i na Bliskim Wschodzie. Kiedy jego firma znalazła się w poważnych tarapatach finansowych, wykorzystał swoje kontakty, aby spróbować zarobić na handlu bronią. W swoich kalkulacjach nie uwzględnił jedynie zdobycia odpowiedniego zezwolenia od niemieckiego ministerstwa gospodarki.
Alireza R. usiłował zaaranżować dwa kontrakty. Pierwszym była sprzedaż myśliwców MiG-29 Egiptowi, drugim – haubic samobieżnych irackim Kurdom. Sąd ujawnił więcej informacji na temat kontraktu na samoloty. Pomysłowy przedsiębiorca nawiązał kontakt z handlarzem bronią z Bułgarii, do którego dotarł dzięki swoim znajomościom w Wiedniu i Monako. Następnie udał się do egipskiej ambasady w Berlinie. Za swoje usługi żądał prowizji w wysokości dziesięciu procent.
− Chciałem tylko wspierać państwa szczególnie zagrożone przez Państwo Islamskie − tłumaczył przed sądem. Za handel bronią bez odpowiednich koncesji grozi mu od półtora roku do dwóch lat więzienia, aczkolwiek możliwy jest wyrok w zawieszeniu.
(welt.de; fot. Krasimir Grozev na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported via Wikimedia Commons)