B-21 Raider to obecnie prawdopodobnie najbardziej fascynujący samolot świata. O amerykańskim Next Generation Air Dominance i chińskim H-20 wiemy jeszcze za mało, a Tempest i FCAS/SCAF są w powijakach. Tymczasem nowy amerykański bombowiec nie tylko został zaprezentowany światu, ale też powinien wznieść się w powietrze w ciągu dwóch miesięcy.
Program zaliczył sporo opóźnień. Każde z osobna było wprawdzie drobne, ale sumarycznie złożyły się one na prawie dwa lata. Jesteśmy jednak na ostatniej prostej. Wczoraj Amerykanie oficjalnie potwierdzili, że jeden z sześciu prototypów Raidera wykonał już pierwsze kołowania przy słynnej Fabryce 42 w Palmdale.
Teoretycznie próby powinny się odbywać w tajemnicy, ale już wczoraj w internecie pojawiła się fotografia pokazująca Raidera na świeżym powietrzu. Mało tego – fotografia pokazująca Raidera od strony silników! Oczywiście nikt nie mógł zakładać, że da się utrzymywać tajemnicę w nieskończoność, ale czy ktokolwiek spodziewał się, że skorupa tajności pęknie tak szybko?
First rear-end shot of the B-21 by Reddit user Mug_of_Fire pic.twitter.com/AUxE7aarlm
— Air Superior (@monarchiav) October 25, 2023
Zdjęcie opublikowano najpierw na Reddicie, ale nie zostało umieszczone tam przez osobę, której nazwa użytkownika widnieje w kadrze. Jako że oryginalny post ze zdjęciem szybko skasowano, możemy założyć, że jego autor wiedział, iż nie powinien go udostępniać. Ale mleko się rozlało, możemy więc przyjrzeć się wstydliwym częściom nowego bombowca. Spojrzymy także na zdjęcia udostępnione w ubiegłym miesiącu (jak to, które wieńczy niniejszy artykuł), tak aby uzyskać pełniejszy obraz sytuacji.
W samolotach trudno wykrywalnych silniki i ich dysze stanowią jeden z najbardziej newralgicznych elementów. W tylnej półsferze to one determinują skuteczną powierzchnię odbicia, gdyż o ile całość płatowca można formować niemal dowolnie, o tyle dysze – podobnie jak wloty powietrza – muszą być podporządkowane charakterystykom jednostki napędowej.

Startujący B-2A widziany z podobnego kąta.
(Tim Felce (Airwolfhound), Creative Commons Attribution-Share Alike 2.0 Generic)
Najlepszym przykładem tajemnicy, jaką otacza się kwestię dysz, jest prezentacja poprzednika Raidera – bombowca B-2A Spirit – w 1988 roku. Wprawdzie gościom (w tym dziennikarzom) pokazano maszynę jedynie od przodu, dziennikarze Aviation Week Michael A. Dornheim i Bill Hartenstein wynajęli Cessnę 172 i przelecieli nad Fabryką 42 w trakcie ceremonii roll-outu. Tak powstało słynne zdjęcie Spirita od góry, zdradzające kształt nie tylko dysz silników, ale także krawędzi spływu płata.
Tym razem dobrze wiemy, jak wygląda płatowiec Raidera, lecz dysze silników pozostawały zagadką. US Air Force na pewno chętnie utrzymałoby taki stan rzeczy. Jakość wczorajszego zdjęcia pozostawia niestety sporo do życzenia, ale pozwala rozpoznać najważniejszą kwestię: jak rozwiązano otunelowanie dyszy. Widać, że inżynierowie Northropa Grummana zdecydowali się na powielenie rozwiązania ze Spirita. Dysze są spłaszczone, a ukształtowanie krawędzi spływu zmusza gazy wylotowe do uchodzenia ku górze. Dzięki takiemu kształtowi płata naziemna stacja radiolokacyjna obwąchująca Raidera od tyłu nie będzie w stanie zajrzeć do wnętrza silników, gdzie skomplikowany, wielokątny układ elementów gwarantowałby dobre echo radarowe. Wciąż jednak nie wiemy, czy samolot ma dwa czy cztery silniki.
Wydaje się również, że kadłub przy krawędzi spływu jest bardziej pękaty w porównaniu ze Spiritem. Trzeba pamiętać, że B-2A jest większy od swojego następcy, toteż być może projektanci potrzebowali większej objętości kadłuba w stosunku do wymiarów płata i właśnie tutaj postanowili ją dodać. Z konkretną odpowiedzią musimy jednak poczekać, aż zobaczymy lepsze zdjęcia.
Zwraca także uwagę biały element sterczący na prawo od kadłuba. Czy to otwarty panel w poszyciu? A może antena lub czujnik zbierający dane?
Wreszcie kolor. Kiedy pierwszy raz zaprezentowano Raidera i kiedy publikowano kolejne jego zdjęcia, niektórzy analitycy sugerowali, że białe (czy raczej bardzo jasnoszare) malowanie jest tylko przejściowe i że ostatecznie Raidery będą malowane podobnie jak Spirity. Z biegiem czasu liczba takich opinii malała. A chociaż wciąż nie możemy wykluczyć takiego scenariusza, wydaje się on coraz mniej prawdopodobny. W każdym razie trudno się spodziewać przemalowania płatowca w ciągu najbliższych dwóch miesięcy.
Zdjęcie z profilu potwierdza to, co wiedzieliśmy już wcześniej: zastosowano wyjątkowo nieortodoksyjny kształt oszklenia kabiny. Dopóki widzieliśmy je tylko z przodu, można było mówić o złudzeniu optycznym, ale teraz nie ma wątpliwości. Skąd taki kształt? I dlaczego postanowiono tak bardzo ograniczyć widoczność pilotom? Najoczywistsza odpowiedź sprowadza się ponownie do redukcji skutecznej powierzchni odbicia.

Zbliżenie na przednią część płatowca na zdjęciu wykonanym w lipcu.
(Secretary of the Air Force Public Affairs)
Fale radarowe mogą się odbić od krawędzi między dwoma elementami płatowca. Jak istotne jest to zjawisko i jak można mu zapobiegać, najlepiej widać na płatowcu F-35. Skoro o tym mowa — zwraca też uwagę oznaczenie odrzucanego panelu kryjącego otwór, przez który fotel wyrzucany wraz z pilotem opuszcza kabinę.
Z tego kąta możemy również lepiej przyjrzeć się dzióbkowi (bo trudno nazwać to dziobem) samolotu. W Raiderze wystaje on dużo dalej przed kabinę niż w Spiricie i wraz z bocznymi oknami rzeczywiście nadaje maszynie wygląd wkurzonego wróbla. Oba powyższe zdjęcia przypominają również, jak głęboko w płacie osadzono wloty powietrza do silników.
Notabene: czerwono-srebrny szpikulec pod nosem to próbnik do zbierania danych o parametrach lotu. W służbie liniowej, rzecz jasna, go nie będzie. Z kolei czarne kwadraciki na dolnej powierzchni kadłuba to podobne czujniki, ale stałe – monitorujące położenie samolotu względem otaczającego go powietrza, tak aby komputery systemu fly-by-wire mogły należycie sterować lotem.
Na zdjęciu z profilu uwagę zwraca również czarny (ciemnoszary?) panel nad silnikiem. Na wcześniejszych zdjęciach takiego elementu nie było. Kiedy ta fotografia pojawiła się w internecie, niektórzy analitycy sugerowali, że jest to osłona termiczna umieszczona w strefie oddziaływania gorących gazów z dyszy. Zdjęcie z kołowania dowodzi, że była to błędna hipoteza. Widzimy tam ten sam panel (choć z przeciwnej strony kadłuba), który nawet nie zbliża się do dyszy.
Raider jest urobiony – jak przyjęło się już mówić w środowisku – z kitu i taśmy klejącej. Najlepiej widać to na poniższych zdjęciach pokazujących zbliżenie na nos, a zwłaszcza wokół okien kabiny. Nawet na zdjęciu pokazującym „ozdoby” poszycia doskonale widać, że płatowiec nie stracił nic ze swojej gładkości. Na Spiricie linie podziału są oczywiście wygładzone i uszczelnione (na takich ostrych krawędziach fale z radiolokatora tańczyłyby, aż miło), ale jednak wyraźne i niecałkowicie płaskie.
Wiadomo, że producentowi nakazano znaleźć sposób na obniżenie astronomicznych kosztów utrzymania Spirita, których lwią część stanowi właśnie utrzymywanie trudno wykrywalnej (i trudnej do naprawienia) powłoki płatowca. Optymalne warunki do stacjonowania B-2A są zapewnione tylko w jednej bazie na świecie: Whiteman w stanie Missouri.
Główną przewagą Raidera nad starszym bratem ma być modułowy system oprogramowania o otwartej architekturze, dzięki któremu późniejsze modernizacje B-21 będą znacznie szybsze i łatwiejsze. B-21 ma pozostawać nowoczesny przez wiele dekad. Pod względem zasięgu – jak można wywnioskować ze słów sekretarza obrony Lloyda Austina – ma on przewyższać wszystkie będące obecnie w służbie bombowce. Samolot od początku projektowano jako opcjonalnie bezzałogowy. Opcja ta nie będzie dostępna w momencie wejścia do służby, ale dzięki wspomnianej otwartej architekturze będzie można ją zaimplementować w przyszłości.
Bezzałogowi mają za to być lojalni skrzydłowi Raidera. Zgodnie z najnowszymi trendami Raider ma być rdzeniem systemu systemów nazwanego Long Range Strike (pierwotnie program B-21 nosił oznaczenie LRS-B, czyli Long Range Strike-Bomber), obejmującego także drony, systemy łączności, nowe systemy uzbrojenia czy zarządzania misją.
W ubiegłym miesiącu sekretarz sił powietrznych Frank Kendall wspomniał na przykład w kontekście systemu systemów, że Raider być może będzie przenosił „coś” przeznaczonego do samoobrony. Nie byłaby to oczywiście żadna rewolucja. Już w latach 60. bombowce B-52 Stratofortress mogły przenosić autonomiczne cele pozorowane ADM-20 Quail. A co do Raidera dawno krążyły pogłoski, że będzie on dysponował celami pozorowanymi nowej generacji. Poza tym bombowiec mógłby też przenosić drony zwiadowcze czy uderzeniowe, a hipotetycznie – bo i takie głosy się pojawiały – mógłby być zintegrowany z dronami służącymi jako platformy do odpalania pocisków powietrze–powietrze.
Zobacz też: ZEA chcą dołączyć do programu KF-21