Sprowadzone przez Amerykanów na atol Diego Garcia bombowce B-2A Spirit, o których pisaliśmy tydzień temu, zostały wykorzystane w Jemenie. Na ten moment wydaje się jednak, iż nie przyniosły one przełomu w kampanii przeciwko Hutim. Amerykanie przyznali się również do utraty trzech dronów MQ-9 Reaper.

Jak donosi The War Zone, według najnowszych zdjęć satelitarnych na Diego Garcia znajduje się co najmniej sześć bombowców B-2 i taka sama liczba latających cystern KC-135 Stratotan­ker. Samoloty zostały sprowadzone na atol około tygodnia temu jako kolejny element polityki „maksymalnej presji” przeciwko Iranowi i jego sojusznikom.

Wczoraj w amerykańskich mediach pojawiły się informacje potwierdzające wykorzystanie bombowców strategicznych w Jemenie. Nie wiadomo jednak, ile razy i w jaki sposób zostały użyte. Nie ma również oficjalnego komunikatu, czy w nalotach wykorzystano bomby GBU-57/⁠B przeznaczone do niszczenia podziemnych umocnień. Zdolność do przenoszenia tego uzbrojenia jest największym atutem Spiritów w kontekście konfliktu w Jemenie, a Huti podobnie, jak Irańczycy, korzystają z podziemnej infrastruktury wojskowej w celu ochrony przed atakami lotniczymi.

Amerykanie zabili Irańczyków w Jemenie?

W ciągu ostatnich dni media Hutich donosiły przede wszystkim o atakach w muhafazie Sa’ada. Największą uwagę przykuło jednak nagranie ataku opublikowane wczoraj w mediach społecz­noś­cio­wych Donalda Trumpa. Widzimy tam grupę około 60–70 osób ustawionych w okrąg, którzy zostają trafieni z powietrza. Według amerykańskiego prezydenta byli to bojownicy Ruchu Huti, którzy mieli odbierać instrukcje dotyczące kolejnych ataków. Według ministra informacji w legalnym rządzie Jemenu Mu’ammara al-Irjaniego do ataku doszło w poprzedni wtorek, a liczba ofiar ma wynosić 70, z których część mają stanowić irańscy eksperci z Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej.

Według Hutich było to zwykłe zgromadzenie plemienne niezwiązane z działaniami zbrojnymi. Faktycznie, zebrania jemeńskich plemion mogą wyglądać w ten sposób. Z drugiej strony trudno sobie wyobrazić, aby prezydent publikował (czy też raczej: aby jego ludzie podsunęli mu do publikowania) nagrania ataków na niesprawdzone cele. Ale z trzeciej – po aferze z czatem na Signalu wiele można się spodziewać. Zabicie lub zranienie kilkudziesięciu osób przez Amerykanów nie pojawiło się wcześniej w przekazie medialnym Hutich, a nawet teraz jest o tym cicho.

Według wydanego w środę komunikatu Hutich w trakcie amerykańskich nalotów od 15 marca zginąć miało 61 cywilów, a 139 zostało rannych. Takie wydarzenie stanowiłoby więc podwojenie liczby zabitych. Jedno­cześ­nie pojawiły się doniesienia, jakoby w okolicach rzekomego miejsca ataku nie odbywały się w ostatnim czasie spotkania cywilne.

Trzy tygodnie nalotów – sukces czy porażka Trumpa?

Zabicie 70 osób powiązanych z wojskami rakietowymi Hutich zdecydowanie można uznać za sukces, jednak na szczeblu taktycznym. Od początku kampanii Trumpa przeciwko jemeńskim terrorystom minęły już trzy tygodnie, a w Stanach Zjednoczo­nych coraz częściej podaje się w wątpliwość, czy kampania przeciw Hutim przynosi odpowiednie rezultaty.

Tu nie Netflix – za nic nie trzeba płacić. Jak długo będziemy istnieć, tak długo dostęp do naszych treści będzie darmowy. Pieniądze są jednak niezbędne, abyśmy mogli funkcjonować.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 1700 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

MAJ BEZ REKLAM GOOGLE 91%

Zdolności militarne Hutich nie zostały sparaliżowane. Terroryści nadal publikują oświadczenia dotyczące ataków na amerykańskie okręty. Również Izrael nadal musi się mierzyć z kolejnymi atakami, a wczoraj obrona przeciwlotnicza Cahalu strąciła jednego drona. Według The Times of Israel od wznowienia ofensywy w Gazie w kierunku Państwa Żydowskiego wystrzelono co najmniej dziesięć pocisków balistycznych. Od początku kampanii Amerykanie stracili również trzy drony MQ-9 Reaper. To jednak zdarzało się i wcześniej; Huti mają na koncie kilkanaście zestrzeleń tych maszyn.

Problemem nie jest jednak strata dronów, ale pieniądze i środki, które są przeznaczane na ten konflikt. Za trzy tygodnie intensywnych działań Amerykanie musieli zapłacić ponad miliard dolarów. Na teatr działań ściągane są też kolejne siły. Pod dowództwo CENTCOM‑u ma przejść lotniskowiec USS Carl Vinson (CVN 70) wraz ze swoją grupą uderzeniową. Jedno­cześ­nie rejs operacyjny grupy lotniskowca USS Harry S. Truman (CVN 75) przedłużono o miesiąc. CENTCOM ma również pochłaniać kolejne pociski Tomahawk czy amunicję precyzyjną, co ma się odbywać kosztem innych teatrów. Nie zapominajmy również, że naloty na Hutich mają dla Trumpa znaczenie wizerunkowe, przez co wyjście z tego konfliktu może być dla niego problematyczne z przyczyn polityki wewnętrznej.

Oczywiście trzy tygodnie to nie jest dużo czasu, zwłaszcza w obliczu walki z przeciwnikiem pokroju Hutich. Problemem jest jednak fakt, że na razie nie widać końca tych działań. Niezadowolenie jest oczywiście najsilniejsze wśród środowisk sprzyjających demokratom, jednak zdarza się również krytyka ze strony republikanów. Senatorowie Jeff Merkley (stan Oregon) i Rand Paul (Kentucky) wystosowali list do Trumpa, zwracający uwagę na potrzebę posiadania jasnej strategii nalotów w Jemenie, jawności kosztów i większego udziału Kongresu w decyzjach wojennych. Nie potępili jednak samej idei ataków na Ruch Huti.

US Air Force / Staff Sgt. Scott H. Spitzer