Południowy odcinek frontu – przy granicy z Iranem – pozostaje kluczową strefą walk w ostatnich dniach. Z Baku płyną informacje, że trwająca od wczoraj kolejna ofensywa w rejonie Cəbrayıl przynosi sukcesy.

Prezydent İlham Əliyev opublikował na Twitterze listę wsi zajętych w tej części Górskiego Karabachu: Soltanlı, Əmirvarlı, Maşanlı, Həsənli, Əlikeyxanlı, Qumlaq, Hacılı, Göyərçinveysəlli, Niyazqulular, Keçəl Məmmədli, Şahvəlli, Hacı İsmayıllı oraz İsaqlı. Ta pierwsza leży tuż przy granicznej rzece Araks. Z kolei Hacı İsmayıllı, Niyazqulular i Göyərçinveysəlli tworzą linię o długości pięciu kilometrów ciągnącą się na północny zachód od drogi E002, biegnącej z Nachiczewanu do nadkaspijskich rejonów Azerbejdżanu.

W prowincji Gegharkunik we wschodniej Armenii budynki szkolne w dwóch wsiach zostały uszkodzone wskutek ataków przeprowadzonych za pomocą dronów. Z kolei około 11.10 ostrzelano pozycje azerbejdżańskich sił zbrojnych w pobliżu Tovuzu, leżącego 70 kilometrów na północny zachód od Gandży i kilkanaście kilometrów od granicy z Armenią, a niedługo potem – w Göygöl i Daşkəsənie, na południe od Gandży.

Hikmət Hacıyev z kancelarii prezydenta Azerbejdżanu oświadczył, że ostrzał Daşkəsənu prowadzono z okolic Wardenisu. Azerbejdżan oskarżył Armenię również o ostrzelanie rurociągu Baku–Noworosyjsk. Pociski miały spaść w pobliżu wsi Sitalçay, czterdzieści kilometrów od Baku, i chybić celu o mniej więcej 250 metrów. Erywań nazwał te doniesienia „absolutnym kłamstwem”.

Kilkadziesiąt minut temu ostrzelano azerbejdżańskie miasto Tərtər, leżące w pobliżu północnego odcinka frontu. Siedem pocisków – odpalonych z okolic Stepanakertu – spadło na przędzalnię bawełny. Hacıyev przyznał, że w odpowiedzi azerbejdżańska artyleria otworzyła ogień kontrbateryjny.

We wschodnim Azerbejdżanie rozbił się dziś FH-98, czyli chińskiej produkcji bezzałogowy An-2. Azerbejdżan wykorzystuje drony tego typu jako amunicję krążącą w rozmiarze XXL – przynęty mające sprowokować ujawnienie się stanowisk armeńskiej i górnokarabaskiej obrony przeciwlotniczej, gdyż pozostawienie tak dużej maszyny mogącej uderzyć w potencjalnie bardzo wartościowy cel jest zbyt ryzykowne.

Erywań udostępnił kolejne nagranie pokazujące niszczenie sprzętu azerbejdżańskich wojsk lądowych. Szczególną uwagę zwraca ostatnia scena, czyli zniszczenie samochodu opancerzonego Plasan Sand Cat – kolejnego produktu importowanego przez Baku z Izraela.

Tymczasem liczba poległych żołnierzy sił armeńsko-karabaskich wzrosła do 729.

Aktualizacja (23.10): Premier Armenii Nikol Paszinian oskarżył Turcję o przeszkadzanie w implementacji rozejmu, a tym samym – pośrednio – o współodpowiedzialność za obecne walki w rejonie Cəbrayıl. Powiedział też, że jego zdaniem Moskwa ma podstawy do rozpoczęcia operacji antyterrorystycznej w Górskim Karabachu. Z kolei prezydent Azerbejdżanu oświadczył, że z rosyjskich miast droga lotniczą docierają do Armenii duże dostawy uzbrojenia, ale zarazem dodał, że jest gotów zasiąść do negocjacji z władzami Armenii. Paszinian również zapowiedział gotowość do rozmów, ale przy mediacji Kremla.

Armenia informuje, że nieprzyjaciel stracił dziś aż pięć dronów. Szczególnie ciekawa w poniższym filmie jest głowica Wescam MX-15D – używana w UCAV-ach Bayraktar TB2.

Na telefony komórkowe w Azerbejdżanie zaczęły przychodzić SMS-y symulujące tamtejszy odpowiednik naszych alertów RCB. Wiadomości ostrzegają przed atakiem rakietowym (wyimaginowanym, rzecz jasna) i wzywają do ewakuacji.

Urek Meniashvili, Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported