Stany Zjednoczone przeznaczają zbyt wiele czasu i zasobów na kontrolę przestrzeni kosmicznej, zamiast koncentrować się na występujących tam zagrożeniach powiedział zastępca dowódcy Dowództwa Strategicznego, generał broni James Kowalski.
– Jak wyobrażamy sobie działalność Połączonego Centrum Operacji Kosmicznych w przyszłości przy założeniu, że kosmos jest zagrożony? Dzisiaj, jeśli mamy problem z satelitą telekomunikacyjnym, od razu zwracamy się do inżynierów z pytaniem, co się zepsuło. Musimy zmienić swoje nastawienie i najpierw musimy wykluczyć, że nasz satelita nie stał się obiektem jakiegoś ataku – powiedział generał.
– Teraz tak nie jest. Spędzamy dużo czasu katalogując i śledząc różne obiekty w celu uniknięcia kolizji. Jeśli pomyślicie, kto powinien się tym zajmować, to nie powinno być wojsko, ale jakaś cywilna agencja. Musimy przemyśleć to, jak wykorzystujemy wojskowy personel do zadań, które w rzeczywistości nie są misjami wojskowymi – dodał. W tej chwili nie istnieje kosmiczny odpowiednik Organizacji Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego, ale generał Kowalski powiedział, że należy przemyśleć powstanie takiej instytucji.
Dowództwo Strategiczne będzie wykonywać dotychczasowe działania tak długo, jak będzie to konieczne, ale w ten sposób wielu żołnierzy nie będzie dostępnych dla misji wojskowych. Ponadto personel, który na co dzień zajmuje się rutynowym monitorowaniem ruchu w kosmosie, może mieć problem z identyfikacją rzadkich, nietypowych, a potencjalnie groźnych sytuacji.
General nie wymienił, kogo konkretnie uważa za potencjalnego przeciwnika, ale wspomniał, że Rosja utrzymuje, iż posiada, a Chiny przetestowały rakiety do zwalczania satelitów. Ponadto zagrożeniem dla satelitów są także ataki cybernetyczne, ponieważ wszystkie satelity sterowane są przy pomocy sieci bezprzewodowych. Ataki hakerskie są nawet gorsze od broni konwencjonalnej, ponieważ odpalenie rakiety jest dosyć proste do wykrycia, a w przypadku ataków cybernetycznych jest znacznie mnie wskazówek odnośne tego to i jak zaatakował. Czy satelita przestał działać z powodu złego oprogramowania firmowego czy z powodu chińskiego włamania do sieci czy też z powodu rosyjskich zakłóceń w komunikacji? Obecnie nawet zadawanie tych pytań nie leży w naturze Amerykanów, a odpowiedzenie na nie jest jeszcze trudniejsze.
Widać więc, że przestrzeń kosmiczna i cyberprzestrzeń są ze sobą ściśle powiązane i mają ogromny wpływ na współczesne społeczeństwo uzależnione w wielu dziedzinach od satelitów. Zmasowany atak mógłby wywołać nieobliczalne konsekwencje. – Implikacje użycia siły w tym obszarze nie są dobrze przemyślane, a drugi czy trzeci rozkaz o ataku w kosmosie lub cyberprzestrzeni może doprowadzić do gwałtownej eskalacji konfliktu – zauważył generał Kowalski. Jest to tym groźniejsze, że trzy najpotężniejsze państwa w cyberprzestrzeni – Stany Zjednoczone, Rosja i Chiny – dysponują także bronią nuklearną.
– Musimy sobie uświadomić, że dwa autorytarne mocarstwa atomowe dominują w Eurazji i grożą one lub faktycznie stosują przemoc wobec swoich sąsiadów – powiedział generał wymieniając ataki hakerskie, budowę sztucznych wysp przez Chiny czy rosyjskie „zielone ludziki” na Ukrainie. Wspaniale by było uzyskać większą międzynarodową współpracę w kosmosie, ale wystarczająco trudno jest powstrzymać niektóre mocarstwa przed łamaniem ustalonego porządku na Ziemi, by wierzyć w respektowanie zasad w kosmosie. – Nie jest misją wojska bycie optymistycznym. Naszym zadaniem jest martwienie się o ciemne zakręty historii. Musimy brać zagrożenia w kosmosie bardzo poważnie – zakończył generał.
(breakingdefense.com, fot. Wikimedia Commons, autor: P.J. Weisgerber)