Filipiny otrzymały zgodę amerykańskiego Departamentu Stanu na zakup samolotów bojowych F-16 Block 70/72 w ramach procedury Foreign Military Sale. Jak poinformowała wczoraj Agencja Departamentu Obrony do spraw Współpracy w Sferze Bezpieczeństwa (DSCA), cenę dwudziestu maszyn, w tym czterech dwumiejscowych, wraz z pakietem wyposażenia oszacowano na 5,58 miliarda dolarów.
Lista dodatkowych komponentów obejmuje stosunkowo standardowy zestaw. Widnieją na niej między innymi dwadzieścia cztery silniki F110-GE-129D lub F100-PW-229, w tym cztery zapasowe (dla myśliwców napędzanych silnikami General Electric zarezerwowane jest oznaczenie Block 72, podczas gdy Block 70 dysponuje silnikami Pratt & Whitney) czy dwadzieścia dwie stacje radiolokacyjne SABR.
W pakiecie uzbrojenia uwzględniono między innymi 112 pocisków AIM-120C-8 „lub równoważnych”, trzydzieści sześć bomb GBU-39/B SDB I, czterdzieści pocisków AIM-9X Block II Sidewinder, trzydzieści dwa „pociski”, czy raczej urządzenia, ćwiczebne CATM odwzorowujące AIM-9X, po sześćdziesiąt bomb Mk 82 i Mk 84, trzydzieści zespołów kierowania KMU-572 do montażu bomb JDAM czy dwanaście zasobników celowniczych AN/AAQ-33 Sniper ATP.
Trzeba podkreślić, że zgodę wydano kilka dni po wizycie sekretarza obrony Pete’a Hegsetha w Manili. Sekretarz zapowiedział tam ściślejszą współpracę z sojusznikami mającą na celu ukrócenie agresywnej postawy Chińskiej Republiki Ludowej na Morzu Południowochińskim (którego zachodnia część w Manili oficjalnie nazywana jest Morzem Zachodniofilipińskim). Hegseth potwierdził również obietnicę zwiększenia amerykańskiego wsparcia dla Filipin, w tym powołania funduszu celowego o wartości 500 milionów dolarów na modernizację tamtejszych sił zbrojnych (choć nie wspomniał o tym, że jest to obietnica jeszcze z czasów prezydentury Joe Bidena).
Tu nie Netflix – za nic nie trzeba płacić. Jak długo będziemy istnieć, tak długo dostęp do naszych treści będzie darmowy. Pieniądze są jednak niezbędne, abyśmy mogli funkcjonować.
Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 1700 złotych miesięcznie.
Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.
Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.
Oczywiście wyrażenie zgody na zakup nie oznacza jeszcze, że Manila pozyska „szesnastki”. Ale kontekst polityczny sprawia, że transakcja jest praktycznie przesądzona. Potencjalni konkurenci nie będą w stanie zaoferować ochrony takiej jak Waszyngton. A bez wsparcia potężniejszego sojusznika Filipiny staną się smakowitym kąskiem dla Pekinu, który prędzej czy później podporządkuje sobie to wyspiarskie państwo. Wbrew pozorom jest tam wielu zwolenników zbliżenia, a nawet sojuszu z Chinami. Należał do nich nawet były już prezydent Rodrigo Duterte (obecnie siedzący w areszcie w Hadze).
Viper, Gripen, Tejas
Pod koniec drugiej dekady tego wieku filipińskie lotnictwo zamierzało zorganizować przetarg, w którym F-16 starłby się ze szwedzkim Gripenem. Być może przetarg nawet doszedłby do skutku, gdyby nie to, że akurat wtedy świat ogarnęła pandemia COVID-19. Wiadomo, że Saab zamierzał zaoferować Filipinom samoloty JAS 39C/D w konfiguracji MS20 ze stacją radiolokacyjną P/S-05 Mk 4. W ciągu kilku wcześniejszych lat grupa robocza filipińskich sił powietrznych wizytowała Szwecję i inne państwa użytkujące Gripeny w celu dokonania analizy.
Co ciekawe, w tamtym okresie mówiło się o zakupie zaledwie sześciu do ośmiu myśliwców. Później liczba ta wzrosła do dwunastu. Ale w ciągu następnych lat świat się zmienił, a wraz z nim zmieniły się potrzeby. W nowym programie modernizacji wojska, sformułowanym rok temu i rozpisanym aż na dziesięć lat, większy nacisk położono na marynarkę wojenną i lotnictwo kosztem wojsk lądowych, a program zakupu samolotów bojowych jeszcze bardziej się rozrósł.
Jak stwierdził sekretarz obrony Gilberto Teodoro, kupowanie tak małej liczby myśliwców jest bez sensu. Szef resortu ocenił potrzeby sił powietrznych na 30–40 sztuk. Przy takiej liczbie można już myśleć o poważniejszych operacjach. Przede wszystkim jednak w grę zaczyna wchodzić ekonomia skali, pozwalająca obniżyć koszty jednostkowe zakupu i późniejszej eksploatacji. Oficjalnie plan ten nadal obowiązuje, toteż można zakładać, że w dalszej przyszłości Manila będzie chciała złożyć kolejne zamówienie.
Na ostatniej prostej do gry próbowały jeszcze włączyć się Indie z ofertą lekkiego samolotu bojowego HAL Tejas Mk. 1A. Indusi zagrali niekonwencjonalnie, proponując Tejasy marynarce wojennej. Miałyby się stać morskimi samolotami uderzeniowymi, które – wyposażone w pociski manewrujące BrahMos NG – zwalczałyby chińskie okręty.

Filipiński FA-50PH Fighting Eagle startujący do lotu podczas ćwiczeń „Pitch Black 2024”.
(SGT David Gibbs, Department of Defence )
Filipiny starają się zbudować własną strefę antydostępową, której kluczowym elementem mają być właśnie indyjskie pociski BrahMos, tyle że bazowania lądowego. W styczniu 2022 roku, po wielu opóźnieniach (między innymi związanych z pandemią) podpisano umowę, która obejmuje dostawę trzech baterii (każda złożona z trzech mobilnych wyrzutni pocisków BrahMos), systemu kierowania ogniem, wozu dowodzenia i pojazdów logistycznych.
Obecnie filipińskie siły powietrzne dysponują jedną eskadrą samolotów bojowych – 7. Eskadrę Myśliwską „Bulldogs”, wyposażoną w jedenaście FA-50PH (było dwanaście, ale jeden rozbił się w ubiegłym miesiącu). Manila złożyła zamówienie na kolejne dwanaście egzemplarzy w wersji Block 20 dla drugiej eskadry.