Przedstawiciele dowództwa misji ONZ w Demokratycznej Republice Konga poinformowali 8 grudnia o odparciu ataku bojowników na bazę w Biakato. Nikt z obrońców nie został ranny. Prowincja Ituri, w której leży zaatakowane miasto, należy do najniebezpieczniejszych regionów kraju. Obok zagrożenia ze strony grup paramilitarnych oddziały ONZ muszą mierzyć się z pojawiającymi się ogniskami eboli.
Rebelianci nie po raz pierwszy zaatakowali Biakato. Wcześniej, 28 listopada, podczas podobnego uderzenia zabito troje pracowników sektora medycznego walczących z epidemią eboli. Sytuacja jest na tyle niebezpieczna, że WHO i Lekarze Bez Granicy wycofali swoich przedstawicieli w obawie przed partyzantami.
Demokratyczna Republika Konga boryka się z licznymi problemami. Mimo ostatnich sukcesów w kraju nadal działają dziesiątki grup zbrojnych walczących przeciwko rządowi centralnemu. Kinszasa ma pełne wsparcie społeczności międzynarodowej, jednak ze względów formalnych siły MONUSCO mają ograniczone pole działania, przez co często postrzegane są jako nieefektywne i zbyt bierne.
Zobacz też: Wojsko będzie ochraniać chińską kopalnię w DRK
(thedefensepost.com)