Według Vanity Fair prezydent Trump przekazał Rosji informacje wywiadowcze na temat Da’isz uzyskane od Izraela. Sprawa jest jednak bardziej skomplikowana, niż się wydaje.

Informacje amerykańskiego czasopisma potwierdza izraelski dziennik Haaretz. Podczas marcowego spotkania z Sergiejem Ławrowem Trump przekazał mu informacje dotyczące penetracji samozwańczego Państwa Islamskiego przez izraelskie służby. Mosad i niewymieniona jednostka antyterrorystyczna miały zdobyć informacje na temat komórki Da’isz pracującej nad bombami, które można umieścić w laptopach. Celem prac islamistów było stworzenie ładunku wybuchowego niemożliwego do wykrycia przez służby lotniskowe.

Izrael od samego początku był bardzo sceptyczny względem Donalda Trumpa i obawiał się niekorzystnych dla siebie zmian w polityce bliskowschodniej USA. Podobnie myślała administracja Baracka Obamy, zatwierdzając we wrześniu 2016 długofalowy program pomocy militarnej dla Państwa Żydowskiego.

W styczniu tego roku pojawiły się nawet ze strony amerykańskiej zalecenia pod adresem Mosadu, aby ostrożnie przekazywać informacje wywiadowcze nowemu gospodarzowi Białego Domu. Główne obawy Izraelczyków dotyczą możliwości dalszego przekazania danych przez Rosję Iranowi.

Sprawa nie jest jednak taka prosta. Prezydent Stanów Zjednoczonych ma prawo przekazywać dane poufne „wedle własnego uznania”. Tak więc, podczas spotkania z ministrem Ławrowem nie doszło do złamania prawa. Z kolei stacja telewizyjna Al-Dżazira twierdzi, że wspomnianą komórkę Da’isz rozpracował wywiad jordański. Zdaniem stacji Izrael nie ma swoich agentów w strukturach Państwa Islamskiego, a informacje zdobywa drogą satelitarną, elektroniczną lub w ramach współpracy z służbami państw arabskich.

Zobacz też: Wielkie manewry w Izraelu

(aljazeera.com, haaretz.com, vanityfair.com)

Gage Skidmore, Creative Commons Attribution-Share Alike 2.0 Generic