Cieniu zakończonych już wspólnych manewrów rosyjsko-chińskich na Morzu Żółtym pozostał kolejny etap prób morskich pierwszego chińskiego lotniskowca, ex-radzieckiego „Wariaga”. Testy nie uszły jednak uwadze Filipin oraz innych państw, pozostających w sporze z Chinami odnośnie przynależności wysp Spratly i Paracelskich.
W czwartek, 26 kwietnia, chińskie ministerstwo obrony poinformowało, że testy „Wariaga/ Shi Langa (?)” nie są powiązane z „aktualną sytuacją w regionie”. Rzecznik ministerstwa Geng Yansheng nie poświęcił temu problemowi więcej miejsca, skoncentrował się za to na samym lotniskowcu. Oficjalnie dotychczasowe próby okrętu przyniosły zakładane rezultaty i będą kontynuowane w przyszłości. Geng nie udzielił odpowiedzi na pytanie dziennikarzy czy lotniskowiec wejdzie do służby jeszcze w tym roku, taką możliwość zasugerował w zeszłym miesiącu adm. Xu Hongmeng.
Próby „Wariaga” trwają od sierpnia ubiegłego roku. Do tej pory widziano go w morzu w sierpniu, listopadzie i grudniu. W marcu na pokładzie okrętu zaobserwowano makiety przeznaczonych dla niego statków powietrznych – myśliwca J-15 (kopia rosyjskiego Su-33) i śmigłowca Z-8 (licencyjna wersja SA 321 Super Freon). Najprawdopodobniej pierwszy chiński lotniskowiec będzie okrętem szkolnym służącym do wypracowania procedur operacyjnych oraz stworzenia rodzimego okrętu tej klasy. Niemniej sam fakt istnienia okrętu oraz perspektywa pojawienia się „prawdziwych” chińskich lotniskowców budzi duże zaniepokojenie u wszystkich krajów regionu, zwłaszcza na Tajwanie, Filipinach i w Wietnamie.
(Globar Times)