Chociaż zabicie irańskiego generała Ghasema Solejmaniego jest tłumaczone odwetem za irańskie działania na Bliskim Wschodzie, w Chinach pojawiają się głosy, że była to prowokacja strategiczna skierowana w Państwo Środka. Oczywiście należy wziąć poprawkę na propagandowe nacechowanie twierdzeń chińskich analityków.
Według chińskiej narracji Amerykanie od lat sami kreują i wspierają islamskich ekstremistów w państwach, których nie mogą bezpośrednio kontrolować. Terroryści wspierani przez Amerykanów stają do walki z własnymi rządami, co pozwala na osłabienie potencjalnych przeciwników Stanów Zjednoczonych, a jednocześnie oszczędza życie amerykańskich żołnierzy. W ten sposób miały powstać ugrupowania ekstremistyczne w Iraku, Libii i Syrii, a islamistyczne zagrożenie ma być wycelowane również w Rosję czy właśnie Chiny.
Według Chińczyków ekstremistyczne ugrupowania Ujgurów miały zostać uzbrojone przez siły zewnętrzne i rozpocząć operacje terrorystyczne w zachodniej części Chin. W odpowiedzi chińskie władze stworzyły „obozy reedukacyjne” dla miliona Ujgurów, co spotkało się z krytyką Stanów Zjednoczonych, którym miało to pomieszać szyki, bo Waszyngton wolałby widzieć w Chinach konflikt wewnętrzny.
Według chińskiej narracji Amerykanie postrzegają Chiny jako jedynego równorzędnego przeciwnika i główne zagrożenie, wobec czego starali się wciągnąć Chiny w konflikty, wykorzystując do tego kwestie Korei Północnej, Tajwanu, Sinciangu i protestów w Hongkongu. Ponieważ się to nie udało, postanowili uderzyć w Chiny gospodarczo, nakładając ograniczenia w handlu, dyskryminując chińskie firmy i oskarżając Chińczyków w Stanach Zjednoczonych o szpiegostwo.
Najnowszym przejawem antychińskich działań Stanów Zjednoczonych ma być zamach na generała Solejmaniego. Chiny są dużym importerem irańskiej ropy naftowej, a oba państwa są członkami Szanghajskiej Organizacji Współpracy. Eskalacja napięcia i doprowadzenie do wojny z Iranem może poskutkować włączeniem się do niej również Rosji i Chin, czego te ostatnie chciałyby uniknąć, ponieważ każda wojna oznacza zagrożenie dla domowej gospodarki. Gdyby nie doszło do otwartej wojny, manewr z wycofaniem się Amerykanów z Iraku i wejście tam Chińczyków uwikłałby Pekin w przewlekły i kosztowny konflikt bliskowschodni, a Amerykanom pozwoliłby uwolnić z tego regionu znaczne siły zbrojne możliwe do wykorzystania w rejonie Pacyfiku.
Zobacz też: Tajwan bliski wprowadzenia pocisków balistycznych
(scmp.com)