Chińska Republika Ludowa ogłosiła nałożenie bliżej niesprecyzowanych sankcji na koncern Lockheed Martin. Oficjalnie jest to odwet za sprzedaż broni Tajwanowi, ale w szerszej perspektywie Stany Zjednoczone i Chiny weszły w tryb wzajemnego okładania się sankcjami.
W ubiegłym tygodniu amerykański Departament Stanu zaakceptował wart 620 milionów dolarów kontrakt na modernizację i wydłużenie eksploatacji tajwańskich zestawów systemu Patriot PAC-3. Głównym wykonawcą ma być Lockheed Martin, który odpowiada również za modernizację F-16 sił powietrznych Republiki Chińskiej do standardu F-16V. W planach jest też sprzedaż Tajwanowi sześćdziesięciu sześciu nowych Viperów.
Decyzja Waszyngtonu wywołała gniew Pekinu, który zażądał wstrzymania wszelkich dostaw uzbrojenia dla Tajwanu i wprowadził sankcje wobec Lockheeda Martina. Bliżej nie wiadomo, jak miałyby one uderzyć w koncern. Od czasu masakry studentów na placu Niebiańskiego Spokoju (Tiananmen) Chińska Republika Ludowa jest objęta amerykańskim embargiem na sprzedaż broni.
W rezultacie jedyne interesy Lockheeda Martina w Chinach to Shanghai Sikorsky Aircraft Co., w której udziały ma Sikorsky, będący od 2015 roku częścią Lockheeda. Zlokalizowana w Szanghaju spółka działa na rynku śmigłowców cywilnych i odpowiada za mniej więcej 2% zysków największego koncernu zbrojeniowego świata.
Według Bloomberga rynek azjatycki odpowiada za niecałe 10% zysków Lockheeda Martina. Wśród klientów koncernu są niemal wyłącznie sojusznicy Stanów Zjednoczonych, z Japonią, Koreą Południową i Singapurem na czele.
Wraz z wprowadzeniem ustawy o bezpieczeństwie narodowym, de facto likwidującej autonomię Hongkongu, Stany Zjednoczone zaczęły wprowadzać sankcje na chińskich urzędników odpowiedzialnych za naruszenia praw człowieka. Na pierwszy ogień poszły trzy osoby odpowiedzialne za prześladowania muzułmańskich Ujgurów w Xinjiangu. Sankcje obejmują zakaz wjazdu i zamrożenie wszelkich aktywów finansowych zlokalizowanych na terenie Stanów Zjednoczonych.
W odwecie Chiny ogłosiły objęcie sankcjami republikańskich senatorów Teda Cruza i Marca Rubio, reprezentanta Christophera H. Smitha i ambasadora administracji Trumpa do spraw międzynarodowej swobody wyznania Sama Brownbacka. Znowu nie wiadomo, jakie są to sankcje i w jaki sposób miałyby dotknąć amerykańskich polityków.
Zobacz też: Wojna informacyjna na wszystkich frontach
(washingtonpost.com)