Z okazji wizyty Wołodymyra Zełenskiego w Wielkiej Brytanii brytyjski rząd ogłosił, że RAF rozpocznie program szkolenia ukraińskich pilotów pod kątem przygotowania ich do służby na F-16 Fighting Falconach. Szkolenie ma ruszyć już latem tego roku. Należy jednak podkreślić, że wciąż nie zapadła oficjalna decyzja o przekazaniu Ukrainie zachodnich myśliwców – ani F-16, ani żadnych innych.

Zwiastun tej decyzji pojawił się już w lutym tego roku, w czasie przygotowań do poprzedniego spotkania Zełenskiego z Rishim Sunakiem. Brytyjski premier ogłosił wówczas zwiększenie skali pomocy dla Ukrainy, w tym szkolenie żołnierzy piechoty morskiej i pilotów samolotów bojowych.

Ukraińcy (podobnie jak Katarczycy) będą zapewne korzystać z dobrodziejstw brytyjskiego Military Flying Training System. Przejdą najpierw szkolenie wstępne na Grobach Prefectach T.1 w RAF Cranwell, a następnie szkolenie podstawowe na Texanach T.1 w RAF Valley. Później, zależnie od potrzeb, mogliby przejść do szkolenia zaawansowanego na Hawkach albo też udać się do Stanów Zjednoczonych, gdzie, zaliczywszy naukę na Texanach, mogliby od razu latać T-38 Talonami. A potem kolejna przesiadka już na F-16.



Szkopuł w tym, że Military Flying Training System jest obciążony do granic możliwości albo i bardziej. Jesienią ubiegłego roku serwis Forces.net informował, że zator objął już ponad 300 kandydatów i kandydatek. W związku z tym RAF musiał skorzystać z pomocy realizowanego w USA międzynarodowego programu Euro-NATO Joint Jet Pilot Training.

Oświadczenie kancelarii premiera podkreśla, że Ukraina wskazała F-16 jako swój preferowany samolot bojowy i że Wielka Brytania pracuje wraz z innymi krajami nad wyposażeniem ukraińskiego lotnictwa w maszyny tego typu. W kontekście tego sformułowania trzeba założyć, że przekazanie naszym sąsiadom innych myśliwców – szwedzkich Gripenów czy brytyjskich Typhoonów starszych serii produkcyjnych – stało się mniej prawdopodobne.

Największą zaletą Gripena (o czym pisaliśmy szerzej w tym artykule) jest to, że maszynę i wyposażenie obsługi naziemnej zaprojektowano z myślą o działaniu z lotnisk polowych, a procedury przygotowania do lotu i odtwarzania gotowości bojowej przygotowano w myśl założenia, że wiele prac będą wykonywać powołani rezerwiści i żołnierze służby zasadniczej. W teorii Gripen jest więc najprostszy do nauczenia się i nie wymaga dużego zaplecza logistycznego.

Holenderskie F-16A wyprodukowane w zakładach Fokkera.
(Ministerie van Defensie)



Zaletą F-16 jest powszechność i stojąca za nim potęga amerykańskiego przemysłu. Niestety Waszyngton na razie nie chce ani przekazać maszyn z własnych zasobów, ani rozpocząć własnego programu szkolenia. Być może Sunak stawia na to, że zmotywuje Bidena do działania podobnie jak wcześniej uczynił to (lub przynajmniej stworzył wrażenie, że uczynił) w kwestii transferu czołgów podstawowych. Nieoficjalnie wiadomo, że trwają rozmowy w sprawie przekazania myśliwców duńskich i holenderskich, ale nie ma żadnych sygnałów na temat tego, jak bardzo są zaawansowane.

Amerykański F-16D z 310. Eskadry Myśliwskiej z bazy Luke.
(US Air Force / Airman 1st Class Brooke Moeder)

Niewykluczone, że w ostatecznym rozrachunku w kwestii myśliwców zobaczymy niezborną mieszaninę podobną do czołgowej, na którą złożą się Leopardy, Abramsy, Challengery, a niewykluczone, iż także Leclerki (nie wspominając już o „czołgach” AMX-10 RCR). Na tej samej zasadzie ukraińskie lotnictwo mogłoby dostać i F-16, i Gripeny, i Typhoony Tranche 1, i francuskie Mirage’e 2000. Brytyjczycy mogliby uczyć ukraińskich pilotów jednym systemem, a następnie – po etapie szkolenia zaawansowanego – poszczególni piloci byliby kierowani na przeszkolenie na konkretny typ.

Szkopuł w tym, że nowoczesny samolot bojowy jest jeszcze bardziej wymagający logistycznie niż czołg. Dla rozdzieranej wojną Ukrainy wprowadzanie do służby równolegle trzech lub czterech typów byłoby przytłaczającym wyzwaniem.

W lipcu ubiegłego roku pułkownik Jurij Ihnat, rzecznik dowództwa ukraińskich sił powietrznych, w rozmowie z ówczesnym Air Force Magazine (obecnie to już Air & Space Forces Magazine) powiedział, że Ukraina ma do dyspozycji co najmniej trzydziestu pilotów, którzy znają angielski dość dobrze, aby natychmiast udać się do USA i rozpocząć szkolenie. Stwierdził również, że dwie eskadry po dwanaście F-16 wystarczyłoby, aby zmienić bieg wojny. Wiadomo, że pewna liczba ukraińskich pilotów trafiła do USA na szkolenie zapoznawcze, ale w tym wypadku chodzi raczej o to, aby sami Amerykanie mogli ocenić, jak najskuteczniej podejść do szkolenia lotników znad Dniepru.

Aktualizacja (22.40): Prezydent Emmanuel Macron oświadczył, że Francja również jest gotowa uczestniczyć w procesie szkolenia ukraińskich pilotów. Nie podał jednak żadnych konkretnych informacji na temat ewentualnych dostaw francuskich samolotów bojowych.

Zobacz też: Produkcja Super Horneta dobiegnie końca za dwa lata

Chris Lofting, GNU Free Documentation License, Version 1.2