Kilkanaście godzin pokazów w powietrzu, w tym nocą, wystawa statyczna, spotkania z pilotami i wiele dodatkowych atrakcji – tak wyglądały trzy dni pokazów lotniczych Lotos Gdynia Aerobaltic 2019.

Zgodnie z zapowiedziami pokazy odbywały się w dwóch lokalizacjach – na lotnisku w Babich Dołach i na plaży miejskiej w centrum Gdyni. Na lotnisku każdy dzień składał się z trzech bloków pokazowych, w których prezentowali się soliści i zespoły akrobacyjne. Z punktu widzenia tematyki naszego serwisu do największych gwiazd zaliczyć trzeba ekipę ukraińską w składzie dwóch Su-27, Su-24 i Iła-76, saudyjski zespół akrobacyjny Saudi Hawks, amerykańskie śmigłowce AH-64E oraz zabytkowe myśliwce ze Szwecji – Huntera i Viggena. Fani lotnictwa akrobacyjnego również nie mogli narzekać, bo zespoły Żelazny, Firebirds, Arctic Eagles zaprezentowały się bardzo dobrze, nie wspominając już o genialnych występach Artura Kielka czy zespołu Aerosparx.

W oba dni odbyły się też niecodzienne wyścigi. W sobotę do walki stanęli Kajetan Kajetanowicz za kierownicą Lamborghini Huracán i Tadeusz Zaworski za sterami Iskry. Choć rajdowiec pędził po pasie startowym z prędkością ponad 300 kilometrów na godzinę, starcie wygrał przeciwnik na niebie. W niedzielę Artur Kielak na samolocie XA-41 ścigał się z BMW M5.

Lotos Gdynia Aerobaltic 2019

Program pokazów wieczornych był w oba dni taki sam, z tym że w piątek wydarzenie zainaugurował trzykrotny przelot Saudi Hawks nad gdyńską plażą. Następni na niebie byli spadochroniarze z grupy Sky Magic S3 WAT i Hatz Classic, który latał w formacji z wiatrakowcem Tercel. Zarówno 3AT3, jak i Żelazny przywitali publiczność sercem namalowanym na niebie.

Artur Kielak dał fantastyczny show za sterami XA-41, a po kilkunastu minutach wrócił w duecie z Tadeuszem Zaworskim z Fundacji Biało-Czerwone Skrzydła za sterami Iskry. Załoga Anakondy przygotowała natomiast pozorowaną akcję ratunkową – podejmowanie rozbitka z wody. Na ciemniejącym niebie wrażenie robiły złote iskry sypiące się ze skrzydeł samolotu Extra 330 pilotowanego przez Marka Choima.

Paralotniarze z The Flying Dragons dali pokaz z użyciem migających świateł i sztucznych ogni. To jedyna na świecie grupa wykonująca nocne pokazy z użyciem pirotechniki na paralotniach. Zaprezentowali widowiskowe mijanki i spirale, używając rac i kolorowego dymu. Ich pokaz zakovińczyło lądowanie na plaży.

Szwed Johan Gustaffson prezentował swoje umiejętności za sterami Thorpa T-18 przy akompaniamencie muzyki granej na żywo. Ogromne wrażenie na publiczności zrobił ostatni punkt nocnego bloku pokazowego – występ Aerosparx z wykorzystaniem pirotechniki i oświetlenia LED.

Lotos Gdynia Aerobaltic 2019

Jeśli chodzi o stronę militarną pokazów, ilościowo było skromnie, ale jakościowo – bardzo dobrze. Tegoroczne pokazy w Gdyni miały dwie wielkie gwiazdy: Saudi Hawks i ukraińskiego Su-27. Zacznijmy od tych pierwszych.

Zespół Saudi Hawks utworzono w 1998 roku jako 88. Eskadra. Stacjonuje w bazie lotniczej imienia króla Abd al-Aziza w Az-Zahranie. Pierwszy pokaz odbył się w Rijadzie w 1999 roku przy okazji obchodów stulecia Arabii Saudyjskiej, pierwszy pokaz w Europie – dopiero w 2011 roku w Zeltweg. Zespół lata na szkolno-treningowych Hawkach Mk. 65, a pokaz wykonuje w składzie sześciu samolotów. Unikatową figurą wykonywaną przez ten zespół jest malowanie na niebie godła Arabii Saudyjskiej – palmy z dwoma skrzyżowanymi mieczami (figura została wpisana do „Księgi rekordów” Guinnessa jako największy obraz stworzony w powietrzu).

Chociaż Saudyjczyków uczyli piloci Red Arrows, między oboma zespołami jest różnica klasy. Nie był to występ zły, ale mało dynamiczny, a figury były wykonywane daleko od publiczności. Przez samą swoją egzotykę Saudi Hawks stanowili jednak dużą atrakcję i warto było ich zobaczyć, choćby dla porównania z zespołami europejskimi. To takie narzekania pasjonata, który widział już niejedno, ale jednocześnie trzeba podkreślić, że szeroka publiczność przyjęła ten występ z dużym entuzjazmem, tym bardziej że w odróżnieniu od innych zespołów, które swoje gadżety sprzedają, bogaci Saudyjczycy je rozdawali za darmo.

Lotos Gdynia Aerobaltic 2019

Ukraiński Su-27 zaprezentował się w powietrzu znakomicie, prezentując między innymi dwa ślizgi na ogon i efektowny finisz z wyrzuceniem flar. W tych momentach publiczność klaskała nawet bez zachęt ze strony spikera. Gwiazdą innego rodzaju był pokazany na wystawie statycznej bombowiec frontowy Su-24. Chociaż się nie poruszał, jego unikalność przyciągnęła do Gdyni fanów lotnictwa nie tylko z kraju, ale i zagranicy. Jeśli ktoś przyszedł w sobotę rano, miał nawet okazję podejść do samolotu – i do drugiego Su-27 – bez barierek. Później chętnych ma macanie Su było zbyt wielu i obie maszyny ogrodzono, ale za to można było zajrzeć do kabiny Fencera.

Również przedział transportowy Iła-76 był udostępniony do zwiedzania, a długa kolejka świadczyła o zainteresowaniu. Ponadto Ukraińcy jak zwykle rozstawili się z dużym stoiskiem handlowym i byli bardzo elastyczni w negocjacjach cenowych.

Tradycyjnie otwarci na gości byli także Amerykanie. Kabiny najnowszych Apache’ów w wersji E – z radarem Longbow i bez – były udostępnione do zwiedzania, a ich załogi chętne do rozmowy, podobnie jak załoga medycznego Black Hawka. Transportowy Hercules jest już dosyć powszechną rzeczą na pokazach, ale dla spotterów gratką była na pewno jednostka, z której pochodził ten egzemplarz: Lotnicza Gwardia Narodowa stanu Delaware.

Zainteresowani historią zimnej wojny lub klasycznymi samolotami wojskowymi na pewno ucieszyli się z obecności w Gdyni Viggena i Huntera ze Swedish Air Force Historic Flight. Z racji wieku oba samoloty muszą być oszczędzane i nie wykonują manewrów z dużymi przeciążeniami, ale i tak prezentują się w powietrzu wspaniale i przypominają o czasach, gdy na pokazach mogło się pojawić kilkanaście różnych typów myśliwców, a nie tylko pięć czy sześć, które zdominowały cały świat.

Wojskową część pokazów uzupełniała reprezentacja Polski. W powietrzu można było zobaczyć występ zespołu akrobacyjnego Orlik w towarzystwie zabytkowych Harvardów, pokaz akcji ratunkowej śmigłowca Anakonda i okraszony flarami pokaz Su-22, który również był szczególnym magnesem dla zagranicznych miłośników lotnictwa. Ponadto na ziemi zaprezentowano śmigłowce Mi-2, Mi-14, Mi-17 i Mi-24.

Organizacyjnie było dobrze lub co najmniej nieźle. Były co prawda problemy z wjazdem na parking w sobotę czy zbyt późne otwarcie bram dla publiczności, jak również tradycyjne kłótnie o wnoszenie własnych napojów, ale poza tym organizatorzy ustrzegli się większych wpadek. Komunikacja autobusowa funkcjonowała bardzo dobrze, stoisk gastronomicznych i toalet było dużo, podobnie jak miejsca dla publiczności. Kto chciał, mógł wykupić miejsce na trybunie z miejscami siedzącymi, pakiet spotterski, a nawet wejściówkę VIP-owską. Za to minusem na pewno był brak godzinowej rozpiski programu.

Można dyskutować, czy hasło organizatorów o największych pokazach lotniczych w Polsce odnosi się do ogółu, czy do tego roku, czy może tylko do cywilnych pokazów. W tym roku jednak w Polsce nic lepszego nie będzie. Oczywiście pasjonaci samolotów wojskowych mogą uznać, że jeden czy drugi dzień otwarty bazy były bardziej interesujące, darmowe, bez „Januszy”, ich dzieci i laickich komentarzy, ale z drugiej strony – gdyby nie casualowa publiczność, takich pokazów w ogóle by nie było i żeby zobaczyć wspaniałe maszyny opisane powyżej, trzeba by ciągle jeździć za granicę.

Lotos Gdynia Aerobaltic to były trzy bardzo przyjemne dni wypełnione lotnictwem. Trzymam kciuki za organizatorów, żeby w Excelu im się wszystko zgadzało i zarówno Aerobaltic, jak i Poznań Air Show na stałe weszły do kalendarza. Przydadzą się w tym kraju duże cykliczne pokazy niezależne od MON-u. Jeśli kolejne imprezy będą co najmniej równie interesujące lotniczo i troszkę lepsze organizacyjnie, sukces będzie murowany.

PS Z informacji pochodzących z zarządu Aeropactu wynika, że pokazy w Gdyni mają być coroczne, a te w Poznaniu mają być organizowane co dwa lata; najbliższe w maju przyszłego roku.

Marcin Huta, lemofly.pl
Marcin Huta, lemofly.pl
Marcin Huta, lemofly.pl
Marcin Huta, lemofly.pl
Marcin Huta, lemofly.pl
Maciej Hypś, konflikty.pl
Marcin Huta, lemofly.pl
Marcin Huta, lemofly.pl