Chińskie lotnictwo w ostatnich tygodniach zintensyfikowało patrole wokół Tajwanu. Jest to najprawdopodobniej próba wywarcia nacisku psychologicznego na władze wyspy oraz Stany Zjednoczone i Japonię.
Od końca listopada zespoły złożone z bombowca H-6K i pary myśliwców Su-30 co najmniej trzykrotnie okrążały Tajwan od wschodu. Trasy lotów były różne, jednak zwykle obejmowały przelot nad Cieśniną Luzon, oddzielającą wyspę od Filipin, i w pobliżu Okinawy. W jednym wypadku chińskie samoloty zapuściły się dalej na północ, osiągając rejon Cieśniny Koreańskiej i zachodnich brzegów Kiusiu. Pekin określił te działania mianem rutynowych.
Regular high-sea training: A group of Chinese military jets including the H-6K bomber on Saturday flew over the Miyako Strait during a training mission to enhance combat capability at sea pic.twitter.com/DqmHXCEoq4
— People's Daily,China (@PDChina) December 10, 2017
Jest jednak kilka czynników, które wywołują niepokój. Po pierwsze: loty są częstsze niż zwykle. Po drugie: tajwańskie ministerstwo obrony poinformowało o wzmożonej aktywności chińskich samolotów rozpoznania elektronicznego z rodziny Y-8 i Tu-154 (na zdjęciu). Nakładają się na to pogłoski o planach przeprowadzenia inwazji na Tajwan do roku 2020.
Dane zbierane przez samoloty szpiegowskie są oczywiście bardzo użyteczne przy planowaniu inwazji, ale cała sprawa może być równie dobrze demonstracją siły, próbą zastraszenia Tajpej i sprawdzenia Waszyngtonu. W ostatnim czasie pojawiły się doniesienia, jakoby USA i Japonia mogły poprzeć próbę ogłoszenia przez Tajwan niepodległości (oficjalna nazwa państwa to Republika Chińska). Ponadto władze wyspiarskiego państwa miały się zwrócić do Tokio z prośbą o poparcie dla członkostwa w organizowanym przez Japonię bloku gospodarczym CPTPP (Comprehensive Progressive Trans-Pacific Partnership).
W chwili obecnej wszystkie opcje są na stole, chociaż nie wiadomo, jak daleko gotowe są pójść obie strony. Dużym wsparciem dla Tajwanu jest ogłoszona 18 grudnia nowa Narodowa Strategia Bezpieczeństwa USA, w której administracja prezydenta Donalda Trumpa podkreśla wagę swoich zobowiązań wobec wyspiarskiego państwa i jednoznacznie wskazuje Chiny jako głównego rywala.
Zobacz też: Teoria królowej i teoria króla. Chińskie i zachodnie wzorce toczenia wojen
(scmp.com)