Dotknęło ich nie tak dawno wstrzymanie, a potem ograniczenie lotów z powodu problemów z instalacjami tlenowymi. Teraz na dodatek muszą jeszcze uciekać przed huraganem. Mowa o samolotach szkolno-treningowych US Navy T-45C, dla których obecny rok nie wydaje się szczęśliwy.
Z powodu nadchodzącego huraganu Harvey tymczasowo zamknięto dwie bazy lotnictwa amerykańskiej marynarki wojennej w Teksasie. Na czas uderzenia żywiołu przemieściły one część swoich zasobów lotniczych, zaś obsługującemu je personelowi wojskowemu i cywilnemu zaoferowały schronienie w niezagrożonej, wysuniętej bardziej na północ bazie NAS JRB Fort Worth.
W NAS Corpus Christi na posterunku pozostawiono zaledwie siedemdziesiąt cztery z normalnie przebywających tam 6200 osób. W położonej pięćdziesiąt kilometrów dalej w głąb lądu NAS Kingsville pozostały natomiast sześćdziesiąt dwie z etatowych 1600 osób. Druga z wymienionych baz jest domem dla dziewięćdziesięciu dziewięciu T-45C, czyli połowy tego typu maszyn używanych do szkolenia pilotów US Navy i US Marine Corps.
Niestety, do Fort Worth ewakuowano mniej niż jedną trzecią z T-45C bazujących w Kingsville – dwadzieścia osiem sztuk (według innych źródeł zaplanowane było trzydzieści pięć maszyn). Reszta pozostała zamknięta w hangarach. Powodem zaś był… spowodowany kwietniowym ograniczeniem lotów brak wystarczającej liczby formalnie zdolnych do lotu Goshawków i posiadających aktualne uprawnienia pilotów.
Bliżej nieujawnioną liczbę maszyn, w tym co najmniej osiemnaście T-6A, ewakuowano z NAS Corpus Christi. Także 433. Skrzydło Lotnictwa Transportowego sił powietrznych z Lackland AFB w Teksasie przeniosło z zagrożonych obszarów siedem C-5 na lotnisko wojsk lądowych Fort Bliss w zachodniej części stanu.
Przedweekendowe prognozy dla południowego Teksasu związane z nadejściem Harveya nie były zbyt krzepiące. Przewidywano prędkość wiatru sięgającą od 150 do 200 kilometrów na godzinę, podniesienie się poziomu morza o cztery metry i nie mniej niż 900 milimetrów opadów.
(navytimes.com, military.com, fox4news.com)