W czasie wizyty w Burgas na wybrzeżu Morza Czarnego bułgarski prezydent Rumen Radew powiedział, że program zakupu nowych samolotów bojowych nie może zostać zatrzymany bez względu na inne okoliczności. Jest to odpowiedź na sugestię wicepremiera i ministra obrony Krasimira Karakaczanowa, który stwierdził, że przed zakupem nowych samolotów warto najpierw zmodernizować będące w uzbrojeniu MiG-i-29.
– Pieniądze zainwestowane w MiG-i nie zapewnią nam współczesnych możliwości, a w dodatku do 2030 roku bylibyśmy obciążeni finansowo zarówno modernizacją samolotów, jak i zakupem nowych – powiedział prezydent, który dobrze zna problematykę lotnictwa, ponieważ w przeszłości sam był dowódcą bułgarskich sił powietrznych. – Ponadto musimy myśleć o interoperacyjności, ponieważ Bułgaria jest członkiem NATO. MiG-29 nie jest kompatybilny z naszymi partnerami.
– Wydatki na obronę muszą być efektywne – dodał Radew. – Najpierw musimy więc zdecydować, co robimy z nowymi samolotami, i dopiero na tej podstawie zdecydować, jak długo jeszcze MiG-i-29 będą musiały pozostać w służbie do czasu przezbrojenia.
Prezydent Radew wypowiedział się również na temat marynarki wojennej podkreślając jej kluczowe znaczenie dla interesów ekonomicznych i energetycznych państwa. Zauważył również rosnące znaczenie regionu Morza Czarnego, na obszarze którego przecinają się interesy geopolityczne poszczególnych uczestników stosunków międzynarodowych. Oznacza to konieczność zakupu nowego uzbrojenia, dobre szkolenie marynarzy i odpowiednią motywację. Wyjaśnił, że wymagać to będzie zwiększenia budżetu obronnego, ale podobnie jak w wypadku lotnictwa podkreślił, że pieniądze muszą być wydawane racjonalnie.
(bta.bg)