Indyjskie ministerstwo obrony zdecydowało, że nie uziemi floty myśliwców wielozadaniowych Su-30MKI. Loty będą odbywać się nadal mimo że w ubiegły wtorek doszło do szóstej katastrofy z udziałem samolotu tego typu w ciągu sześciu lat. 19 maja rozbiła się maszyna z bazy Tezpur w stanie Assam w północno-wschodniej części kraju. W tym czasie już trzykrotnie Nowe Delhi decydowało się na czasowe zawieszenie lotów wielozadaniowych Su-30MKI. – Nie uziemimy naszych Su-30MKI. Nie możemy sobie na to pozwolić po każdym incydencie – wyjaśnił minister obrony Manohar Parrikar.

W tym przypadku maszyny zostaną poddane ściślejszej kontroli i przeglądom. Scenariusz taki uzgodnili minister obrony Manohar Parrikar i szef indyjskich wojsk lotniczych, marszałek lotnictwa Arup Raha. Obaj panowie zgodnie zdecydowali o potrzebie zwołania w przyszłym tygodniu spotkania na wysokim szczeblu, które oceni obecny stanu floty myśliwców Suchoja. Problem należy do tych z gatunku bardziej poważnych Su-30MKI stanowią bowiem prawie jedną trzecią wszystkich myśliwców wojsk lotniczych Indii.

Historia awaryjności samolotów tego typu służących w lotnictwie hinduskim nie jest długa, charakteryzuje się zaś wysoką intensywnością. Pierwszy Su-30MKI rozbił się w kwietniu 2009 roku w Radżastanie podczas rutynowego lotu treningowego z rodzimej bazy Lohegaon koło Pune. Wówczas indyjskie ministerstwo obrony uziemiło całą flotę myśliwców tego typu na około trzy tygodnie. Dochodzenie wykazało, że przyczyną katastrofy była awaria systemu fly-by-wire.

Do kolejnego zdarzenia z udziałem Su-30MKI doszło niebawem, bo już 30 listopada 2009 roku, co zaowocowało po raz drugi wstrzymaniem lotów. Jak się później okazało przyczyną katastrofy był obcy obiekt, który dostał się do wlotu silnika. Następny myśliwiec rozbił się w pobliżu bazy lotniczej Pune w grudniu 2011 roku, zaś czwarta maszyna spadła w lutym 2013 roku niedaleko poligonu Pokhran.

W październiku 2014 roku niedaleko miejscowości Shirur, dwadzieścia dwa kilometry od bazy lotniczej Pune podczas wykonywania rutynowego lotu szkoleniowego na ziemię runął piąty już egzemplarz. Zdarzenie doprowadziło do najdłuższej przerwy w lotach maszyn tego typu trwającej prawie miesiąc.

(janes.com, defencetalk.com; fot. 1st Lt. George Tobias, USAF)