Sztokholmski Międzynarodowy Instytut Badań nad Pokojem (SIPRI) regularnie publikuje analizy globalnego rynku uzbrojenia. Wyniki najnowszego badania, obejmującego lata 2020–2024, pokazują wyjątkowo interesujące trendy. Rosja coraz bardziej traci pozycję na globalnym rynku uzbrojenia, w ostatnich dwóch latach nawet w Azji Centralnej. Natomiast rekordowy skok w zestawieniu zanotowała Polska, nie tylko jako importer, ale także jako eksporter.

Jak już kilkakrotnie pisaliśmy, spadek rosyjskiej pozycji na światowym rynku zaczął się w połowie ubiegłej dekady. Pierwsza administracja Donalda Trumpa zmuszała sojuszników i part­nerów do kupna amerykańskiej broni. Jednocześnie Waszyngton znacznie złagodził przepisy eksportowe i zaczął agresywnie poszukiwać nowych rynków zbytu, takich jak Azja Południowo-Wschodnia, gdzie dotychczas dominowali Rosjanie.

Duże znaczenie miała także decyzja Indii, aby ograniczyć import uzbrojenia i jak najwięcej produkować u siebie. Jest to wprawdzie proces długotrwały, ale efekty zaczynają już być widoczne. Jak pokazuje tegoroczna edycja raportu Trends in International Arms Transfers (ze skróconą wersją w formacie pdf można zapoznać się tutaj), Indie były w latach 2020–2024 drugim największym importerem uzbrojenia na świecie: odpowiadały za 8,3% importu. Jednak w okresie 2015-2019 było to 9,1%.

Według statystyk SIPRI indyjski import uzbrojenia zmalał o 9,3%. Rosja nadal dostarczyła 36% uzbrojenia sprowadzonego przez Indie, ale dzięki kontraktom na wielozadaniowe samoloty bojowe Rafale szybko dogania ją Francja, która odpowiadała za 33% zagranicznego sprzętu wojskowego zakupionego przez Nowe Delhi.

Kto znalazł się na pierwszym miejscu? Ukraina, co chyba nie jest zaskoczeniem. Z powodu wojny z Rosją ukraiński import uzbrojenia w okresie 2020–2024 wzrósł w stosunku do lat 2015–2019 o rekordowe 9627%. Tym samym udział Ukrainy w globalnym imporcie uzbrojenia wzrósł z 0,1% w latach 2015–2019 do 8,8% w okresie 2020–2024. Największymi dostawcami Kijowa były Stany Zjednoczone (45%), Niemcy (12%) i Polska (11%).

Tu nie Netflix – za nic nie trzeba płacić. Jak długo będziemy istnieć, tak długo dostęp do naszych treści będzie darmowy. Pieniądze są jednak niezbędne, abyśmy mogli funkcjonować.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 1700 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

MAJ BEZ REKLAM GOOGLE 92%

Wracając do Rosji i jej pozycji na rynku. Po trudnych latach przyszedł rok 2022 i bezmyślna inwazja na Ukrainę. Moskwa zaczęła importować drony z Iranu oraz broń i amunicją z Korei Północnej, łamiąc przy tym embargo nałożone na Pjongjang przez ONZ. Część źródeł mówi nawet o reimporcie sprzętu własnej produkcji, a przynajmniej jego elementów. Według SIPRI udział Rosji w globalnym rynku uzbrojenia jako eksportera spadł z 21% (2015–2019) do 7,8% (2020–2024). Biorąc pod uwagę dominację USA w tym sektorze, Rosjanom nadal udaje się utrzymać solidne trzecie miejsce. Największymi klientami pozostają niezmiennie Indie (38% rosyjskiego eksportu), Chiny (17%) i Kazachstan (11%).

Utrata wpływów na własnym podwórku

Jak już pisaliśmy, nie ma oczywiście mowy o gwałtownym załamaniu i zerwaniu wieloletnich związków, chodzi raczej o przyspieszenie obserwowanego już od kilku lat trendu. Ciekawego przykładu dostarcza tutaj Kazachstan, wraz z pozostałymi państwami Azji Centralnej rzadko goszczący na naszych elektronicznych łamach. Dla całego regionu rosyjska branża zbrojeniowa była „dostawcą domu i dworu”. Z racji posiadania dużych ilości poradzieckiego sprzętu i relatywnie stabilnej sytuacji, w której Rosja była głównym dostawcą bezpieczeństwa, pozostawanie przy znanym i tanim uzbrojeniu było najbardziej opłacalną opcją.

Algierski Su-30MKA w towarzystwie latającej cysterny Ił-78.
(Soulaho, Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported)

Pierwsze pęknięcia zaczęły pojawiać się w ciągu ubiegłej dekady. Państwa regionu zaczęły kupować broń w Turcji i Chinach. Chodziło przede wszystkim o systemy, których Rosja nie była w stanie zapewnić, lub oferowane produkty nie odpowiadały użytkownikom. W grupie tej znalazły się bezzałogowce, lekkie pojazdy opancerzone, samoloty transportowe, nieduże patrolowce.

Na tym tle wyróżnia się Kazachstan, gdzie firma Kazakhstan Paramount Engineering we współpracy z podmiotami z Turcji, Republiki Południowej Afryki i Singapuru, podjęła prace nad pojazdem opancerzonym Arłan 4 × 4 i transporterem opancerzonym Barys 8 × 8.

Napaść na Ukrainę zmusiła państwa Azji Środkowej do ponownego przemyślenia głównego źródła dostaw uzbrojenia i samych założeń polityki bezpieczeństwa. Skoro Moskwa postanowiła „odzyskać” Ukrainę, to dlaczego nie miałaby spróbować z Kazachstanem i pozostałymi republikami? Najwyraźniej nie bez kozery przed samarkandzkim szczytem Szanghajskiej Organizacji Współpracy w 2022 roku Xi Jinping odwiedził Astanę, gdzie wyraził stanowcze poparcie dla suwerenności i integralności terytorialnej Kazachstanu. Dzień później środkowoazjatyckie państwo ogłosiło, że wystąpi z kierowanej przez Rosję Organizacji Układu Bezpieczeństwa Zbiorowego.

Barys.
(materiały prasowe Kazakhstan Paramount Engineering)

Kazachstan jest tym bardziej ciekawym przypadkiem, że nie tylko graniczy z Rosją, ale także jako jedyne państwo regionu znalazł się w pierwszej czterdziestce zestawienia SIPRI. Konkretnie zaś został sklasyfikowany na 26. miejscu wśród importerów uzbrojenia. W latach 2020–2024 Astana odpowiadała za 0,9% globalnego importu uzbrojenia. Warto przy tym zwrócić uwagę, że w latach 2015-2019 był to pełen 1%. Rosja nadal dominuje, odpowiadała aż za 88% kazachskiego importu. Kolejnymi dostawcami były Hiszpania (6,4%) i Turcja (1,5%). W podobnej sytuacji jest Wietnam, którego zależność od Rosji przekraczała 90%. Hanoi od lat stara się zwiększać udział sprzętu produkcji izraelskiej, a od niedawna także indyjskiej i amerykańskiej. Jest to jednak żmudny i długotrwały proces.

Serwis Eurasia.net zwraca uwagę na szerszy kontekst procesu odchodzenia od rosyjskiego uzbrojenia wśród byłych republik radzieckich. Przez lata Rosja usiłowała rozgrywać Armenię i Azerbejdżan, sprzedając broń obu stronom. Po serii konfliktów o Górski Karabach zakończonych zwycięstwem Azerbejdżanu efekt jest taki, że i Baku, i Erywań wymykają się Moskwie. Azerbejdżan już w ramach przygotowań do wojny zaczął kupować broń w Izraelu, Turcji i Pakistanie. Natomiast Armenia zwróciła się do Serbii i stała się jednym z pierwszych klientów Indii.

Poland can into space?

Skokowo wzrósł import uzbrojenia przez Polskę. W latach 2015–2019 Warszawa odpowiadała za ledwie 0,4% globalnego importu uzbrojenia, w okresie 2020–2024 – już za 2,4%. Oznacza to wzrost importu o 508% i 14. miejsce w zestawieniu SIPRI. Głównymi dostawcami są Stany Zjednoczone (45%), Korea Południowa (42%) i Włochy (3,5%). Skala i sensowność poszczególnych zakupów regularnie opisywane na naszych łamach i dogłębnie omawiane przez naszych Czytelników, nie ma więc powodu, aby poświęcać im tutaj miejsce. Przejdźmy do znacznie ciekawszego zagadnienia, jakim jest wzrost polskiego eksportu uzbrojenia.

Lotniczy zestaw rakietowy Piorun przeznaczony dla śmigłowców.
(Maciej Hypś, Konflikty.pl)

W latach 2015–2019 Polska odpowiadała za 0,05% globalnego eksportu uzbrojenia – na poziomie błędu statystycznego. Okres 2020–2024 to wzrost o 4031% i zdobycie 13. miejsca oraz pełnego 1% udziału w globalnym rynku. Drugi największy wzrost zanotował Iran – 749% w stosunku do okresu 2015–2019. Za skokowy wzrost polskiego eksportu uzbrojenia w kalkulacjach SIPRI odpowiada pomoc wojskowa dla Ukrainy, gdzie trafiło 95% sprzętu. Na kolejnych miejscach znalazły się Szwecja (1,4%) i Estonia (0,9%). Czy ten sukces uda się w latach 2025–2029 przekuć w trwały sukces? Reklama jest dźwignią handlu, a wojna rosyjsko-ukraińska okazała się dobrą reklamą dla polskiego uzbrojenia. Zainteresowanie wykazują nie tylko sojusznicy z NATO, jak Słowacja, państwa bałtyckie i skandynawskie, ale tak egzotyczni klienci jak Brazylia. Szanse są, teraz trzeba ich nie zmarnować.

mil.ru, Creative Commons Attribution 4.0 International