Wielka Brytania znów wysłała wojsko do jednego z najbardziej niebezpiecznych dystryktów w prowincji Helmand. Zadaniem żołnierzy jest wsparcie sił afgańskich w prowadzeniu operacji kontrpartyzanckich i podnoszenie ich zdolności do samodzielnego utrzymania bezpieczeństwa w Afganistanie.

Zgodnie z oświadczeniem brytyjskiego ministerstwa obrony do dystryktu Sangin wyjechało osiemdziesięciu brytyjskich doradców wojskowych. Będą pomagać dwóm tysiącom afgańskich żołnierzy w trwającej osiem dni operacji mającej na celu eliminację talibskich rebeliantów. Ponieważ misja odbywa się poza zwykłym obszarem działalności żołnierzy, wymaga specjalnego pozwolenia od sekretarza obrony Philipa Hammonda. Ministerstwo obrony zbagatelizowało jednak sprawę, twierdząc, że zadania są wykonywane „przy okazji” i nie są czymś nadzwyczajnym. Wręcz przeciwnie, stanowią kontynuację wcześniejszego zaangażowania w Afganistanie i element przygotowania sił afgańskich do podejmowania samodzielnych działań. Rola brytyjskich żołnierzy jest natomiast „czysto doradcza”. Po wykonaniu misji wrócą oni do Camp Bastion w południowej części prowincji Helmand.

W przeszłości Brytyjczycy byli odpowiedzialni za bezpieczeństwo w dystrykcie Sangin. W czasie służby zginęło ponad stu brytyjskich żołnierzy. Ich zaangażowanie było różnie oceniane. Jak wynika z opublikowanych przez portal internetowy Wikileaks dokumentów dyplomacji USA, prezydent Afganistanu, Hamid Karzaj, uważał, że wraz z przejęciem odpowiedzialności przez Brytyjczyków doszło do obniżenia poziomu bezpieczeństwa, władza została oddana lokalnym ugrupowaniom i kwitł handel narkotykami, który z kolei pozwalał na zakup uzbrojenia przez lokalnych watażków. Działalność żołnierzy z Wysp Brytyjskich ograniczyła się do zbudowania bazy i pozostawania w jej obrębie. Abstrahując od niepomyślnej oceny afgańskiego prezydenta, należy przyznać, że brytyjskie oddziały nie radziły sobie z aktywnymi grupami rebeliantów. Najpierw zostały wzmocnione przez amerykańskich żołnierzy, a w 2010 roku Brytyjczycy przekazali całkowitą kontrolę w dolinie Sangin amerykańskiemu sojusznikowi.

(militarytimes.com)