Z roku na rok w naszym kraju przybywa imprez historycznych, które w przyjaznej i ciekawej formie przedstawiają wydarzenia z dawnych lat. Cieszą się one także coraz większym zainteresowaniem ze strony ludzi je odwiedzających. Od kiedy Wojsko Polskie opuściło helski cypel, co jakiś czas obejmują go we władanie wojska amerykańskie, brytyjskie i niemieckie. A dokładniej: rekonstruktorzy wcielający się w żołnierzy tych armii. Od kilku lat na końcu Półwyspu Helskiego odbywa się rekonstrukcja wydarzeń z 6 czerwca 1944 roku – lądowania aliantów w Normandii. W tym roku byliśmy tam i my.

D-Day Hel nie jest jak wiele podobnych wydarzeń impreza jednodniową. Trwa cały tydzień sierpnia. Jego zwieńczeniem jest główna inscenizacja lądowania na plaży, jednak wcześniej przez wszystkie dni na terenie samego miasta Helu i w okolicznych lasach mają miejsce inne, pomniejsze rekonstrukcje walk z Normandii z lata 1944 roku. Oprócz tego organizowane są wystawy historycznego sprzętu, pokazy filmowe o odpowiedniej tematyce czy historyczne prezentacje połączone z lekkimi w formie wykładami o wydarzeniach z tamtych dni. Przez cały czas na ulicach można spotkać przechadzających się ludzi w mundurach z epoki – tworzy to bardzo ciekawy klimat.

Iimprezę organizuje kilka grup rekonstrukcyjnych i prywatni kolekcjonerzy sprzętu z Muzeum Broni Pancernej i Militariów im. Franciszka Biera z Bielska-Białej na czele. Dzięki ich staraniom mieszkańcy i licznie przebywający w tym czasie mieście turyści mieli okazję obejrzeć na przykład Shermana, Bren Carriera, amfibię DUKW, Kübelwagena i wiele rodzajów sprzętu, który w innych okolicznościach najczęściej spotykany jest w muzeach. Tutaj można było zobaczyć te maszyny w ruchu, nawet w wodzie – w końcu jak desant to desant.

Kawałek plaży przygotowany do rekonstrukcji naprawdę przypominał to, co znamy na przykład z „Szeregowca Ryana”. Był niemiecki bunkier, okopy z karabinami maszynowymi, miny, zapory przeciwczołgowe i przeciwdesantowe, zasieki z drutu kolczastego i dużo Niemców przygotowanych na odparcie desantu. Pokaz przebiegał dynamicznie, organizatorzy postarali się i zastosowali urządzenia pirotechniczne, których wybuchy były bardzo efektowne i wzbudzały aplauz licznie zgromadzonej publiczności. Było dużo hałasu i ognia maszynowego, trup się ścielił gęsto, ale w końcu dzielni G.I.s zdobyli pozycje Niemców, czym zasłużyli sobie na brawa od widzów. Ponieśli przy tym jednak spore straty, nie wyjmując Shermana i DUKW, które oberwały z niemieckiego działa.

D-Day Hel na stałe wpisał się już do kalendarza imprez militarnych. Jest to spora atrakcja dla przebywających w okolicy turystów, a także dla mieszkańców Trójmiasta, ponieważ dzięki niedrogim statkom kursującym na Hel można się tam dostać w dwie godziny bez konieczności stania w wielkich korkach, jakie co roku tworzą się wzdłuż trasy na półwysep. Jeśli za rok będziecie przebywać w okolicy, zachęcam do poświęcenia chociaż jednego dnia na zobaczenia D-Day Hel.

© Maciej Hypś, Konflikty.pl

© Maciej Hypś, Konflikty.pl

© Maciej Hypś, Konflikty.pl

© Maciej Hypś, Konflikty.pl

© Maciej Hypś, Konflikty.pl

© Maciej Hypś, Konflikty.pl

© Maciej Hypś, Konflikty.pl

© Maciej Hypś, Konflikty.pl

© Maciej Hypś, Konflikty.pl

© Maciej Hypś, Konflikty.pl

© Maciej Hypś, Konflikty.pl

© Maciej Hypś, Konflikty.pl

© Maciej Hypś, Konflikty.pl

© Maciej Hypś, Konflikty.pl

© Maciej Hypś, Konflikty.pl

© Maciej Hypś, Konflikty.pl

© Maciej Hypś, Konflikty.pl

© Maciej Hypś, Konflikty.pl

© Maciej Hypś, Konflikty.pl

© Maciej Hypś, Konflikty.pl

© Maciej Hypś, Konflikty.pl

© Maciej Hypś, Konflikty.pl

© Maciej Hypś, Konflikty.pl

© Maciej Hypś, Konflikty.pl

© Maciej Hypś, Konflikty.pl

© Maciej Hypś, Konflikty.pl

© Maciej Hypś, Konflikty.pl

© Maciej Hypś, Konflikty.pl

© Maciej Hypś, Konflikty.pl

© Maciej Hypś, Konflikty.pl

© Maciej Hypś, Konflikty.pl

© Maciej Hypś, Konflikty.pl

© Maciej Hypś, Konflikty.pl

© Maciej Hypś, Konflikty.pl

© Maciej Hypś, Konflikty.pl

© Maciej Hypś, Konflikty.pl

© Maciej Hypś, Konflikty.pl

© Maciej Hypś, Konflikty.pl