W ciągu ośmiu dni w Chinach doszło do dwóch katastrof lotniczych. Utracono śmigłowiec i myśliwiec, życie straciło trzech lotników. Władze nie podały żadnych oficjalnych informacji na temat obu wypadków – wszelkie dane pochodzą od nieoficjalnych źródeł wojskowych i z mediów, w tym społecznościowych.
Do pierwszego wypadku doszło na początku października w prowincji Henan, gdzie rozbił się śmigłowiec transportowy nieustalonego typu. Na pokładzie maszyny zginęło trzech lotników. Sprawa ta ma kilka ciekawych wątków. Pilot śmigłowca Gong Dachuan uczestniczył zaledwie kilka dni wcześniej w paradzie z okazji 70. rocznicy proklamacji Chińskiej Republiki Ludowej. Z kolei mechanik pokładowy Wen Weibin został odznaczony za udział w defiladzie upamiętniającej 70. rocznicę zwycięstwa nad Japonią w roku 2015.
Trzeci z lotników, Luo Wei, pochodził z prowincji Syczuan. Informacja o jego śmierci pojawiła się na lokalnej stronie internetowej z nekrologami. Załoga miała przeprowadzać na pokładzie śmigłowca bliżej nieokreślone testy. Wszyscy trzej mieli zostać uznani za męczenników.
Do drugiego wypadku doszło w Tybecie. W trakcie rutynowych ćwiczeń myśliwiec J-10 rozbił się w górach. Pilotowi udało się bezpiecznie katapultować. Przyczyną obu katastrof miały być problemy z silnikami, chociaż mówi się także o problemach z systemem kontroli lotu.
W chińskich mediach trwa poszukiwanie przyczyn rosnącej liczby katastrof lotniczych. Na pierwszym miejscu wymienia się większą intensywność ćwiczeń, chociaż panuje zgoda, że to tylko część prawdy. Oprócz problemów technicznych wskazuje się także na małe doświadczenie pilotów i ich słabe wyszkolenie w zakresie radzenia sobie z awariami awioniki.
Stałym problemem jest również niechęć władz do ujawniania wypadków lotniczych, a także ich przyczyn. Wśród samych lotników mnożą się skargi, że przełożeni bardziej troszczą się o maszyny niż o życie podwładnych. Uwagi pilotów na temat samolotów i śmigłowców mają być uwzględniane z opóźnieniem lub wcale.
Zobacz też: Top Gun po chińsku
(scmp.com)