Siły powietrzne Włoch i Stanów Zjednoczonych przeprowadziły największe dotychczas ćwiczenia z wykorzystaniem symulatorów lotniczych. Przełomowym krokiem jest tutaj połączenie urządzeń znajdujących się w różnych bazach na terenie dwóch państw.
W ćwiczeniach wykorzystano łącznie dwadzieścia dwa symulatory. Dwanaście z nich znajdowało się w trzech włoskich bazach, pozostałe w US Air Force Warrior Preparation Center w bazie Ramstein w Niemczech. Z bazy Ghedi wirtualne misje wykonywały Tornada, Eurofightery „startowały” z Gioia del Colle, natomiast z Lecce dołączyły wirtualne T-346A.
Amerykańscy lotnicy „latali” na myśliwcach F-15, F/A-18 i szturmowych A-10. Na wirtualnym polu walki pojawiły się również latające cysterny, samoloty wczesnego ostrzegania i drony Predator. Ograniczony udział w ćwiczeniach wzięła również niemiecka Luftwaffe, rozmieszczając wirtualne wyrzutnie systemu Patriot.
Podobne ćwiczenia przeprowadził wcześniej Izrael, jednak wtedy wszystkie symulatory znajdowały się w jednym pomieszczeniu. Nie jest to koniec włoskich ambicji. W podsumowującej wirtualne ćwiczenia prezentacji Aeronautica Militare zapowiedziała, że do roku 2023 system symulatorów będzie łączyć maszyny czwartej i piątej generacji. Dowódca włoskiego lotnictwa, generał Enzo Vecciarelli, dodał, że oprócz F-35 prace obejmą stworzenie bardziej zaawansowanego wirtualnego środowiska, uwzględniającego uczestnictwo wojsk lądowych, marynarki wojennej oraz innych instytucji państwowych.
Zobacz też: Saab zmodernizuje laserowe symulatory strzelań Bundeswehry
(defensenews.com)