Jak poinformowała 26 października dowódca Air Mobility Command (AMC), generał Maryanne Miller, siły powietrzne Stanów Zjednoczonych starannie przeanalizują niedawno przedstawioną wizję ich rozbudowy. Jednym z postulatów planu jest wzrost liczby posiadanych przez USAF samolotów transportowych. To z kolei może stworzyć zapotrzebowanie na dodatkowe C-17A Globemastery III.
Według wspomnianego dokumentu do 2030 roku liczba eskadr transportowców w US Air Force miałaby wzrosnąć o jedną, do pięćdziesięciu czterech jednostek. W praktyce miałoby to oznaczać rozformowanie dwóch eskadr wyposażonych w C-130 Herculesy i stworzenie trzech nowych eskadr C-17.
W tej sytuacji powstaje pytanie o możliwość restartu produkcji Globemasterów, których dziś jest do takiej operacji po prostu zbyt mało. Jak zwykle w takich przypadkach byłoby to przedsięwzięcie kosztowe. Zabezpieczałby za to ewentualne dalsze dostawy maszyn dla USAF-u i nabywców eksportowych.
Ostatni Globemaster III zszedł z linii produkcyjnej zakładów Boeinga w kalifornijskim Long Beach w 2015 roku. Obecnie posiadana przez USAF flota C-17A formalnie liczy 222 egzemplarze. W 2012 roku rozpoczęto jednak proces wycofania z jednostek najstarszych z zakupionych płatowców. Alternatywą dla zakupu może być więc przywrócenie do służby maszyn zakonserwowanych na wypadek wojny.
Zarówno generał Miller, jak i rzeczniczka Boeinga nie potwierdzają, jakoby jakiekolwiek rozmowy na temat możliwego wznowienia produkcji C-17 były prowadzone. Szefowa AMC twierdzi, że w ciągu kilku miesięcy przedstawi Kongresowi własne szczegółowe sugestie co do liczby potrzebnych jej eskadr i samolotów.
Zobacz też: Pierwszy Polak dowódcą NATO-wskiego C-17
(defensenews.com; na fot. C-17A w eskorcie F-16C podczas repatriacji szczątków amerykańskich żołnierzy poległych w wojnie koreańskiej)