Wojska lądowe Stanów Zjednoczonych, przekonane o tym, że nieprzyjacielskie bezzałogowce mogą być dużym zagrożeniem dla żołnierzy, postanowiły kupić w trybie pilnym drony do zwalczania dronów. Zamiar ten ogłoszono podczas odbywających się właśnie targów lotniczych w Farnborough. Choć kwoty kontraktu nie ujawniono, prawdopodobnie chodzi o kilkadziesiąt milionów dolarów.

System do zwalczania bezzałogowców dla US Army dostarczyć ma firma Raytheon. W jego skład wejdą drony kamikaze Coyote i służący do wykrywania intruzów radar o skanowaniu fazowym pracujący na falach centymetrowych, w paśmie Ku (od dwunastu do osiemnastu gigaherców). Małe, jednorazowe bezpilotowce odpalane będą z wyrzutni rurowych i wyposażone w głowice z zapalnikami zbliżeniowymi.

Z danych producenta wynika, że systemem wykrywania celów dla dronów miałby być głównie wspomniany radar KRFS (Ku band Radio Frequency System). Serwis Breaking Defense publikuje jednak informacje, wedle których w powietrzu mogą znaleźć się roje złożone z aż trzech rodzajów Coyote’ów. Przy tym jedne z nich tylko wykryją nieprzyjaciela, drugie oznaczą go promieniem lasera, a trzecie zaatakują.

Docelowo Raytheon chce wyposażyć drona w napęd odrzutowy, co umożliwiłoby mu zwalczanie większych i szybszych celów. Oprócz tej misji Coyote’y, w zależności od przenoszonego ładunku, mogą być także użyte do rozpoznania, w tym oceny skutków bombardowań, walki elektronicznej, ataków na cele naziemne, a w ograniczonym zakresie nawet do zwalczania załogowych samolotów i śmigłowców.

Coyote’ami, które w trakcie testów na poligonie Yuma w Arizonie strąciły jedenaście dronów, zainteresowana jest również amerykańska marynarka wojenna. US Navy jednak póki co nie zamierza ich wdrażać, a ogranicza się wyłącznie do testów. Drony Coyote używane są także do celów cywilnych, przykładowo w 2017 roku sześć maszyn tego typu śledziło przemieszczanie się huraganu Maria.

Zobacz też: AMRAAM-ER odpalony z NASAMS-a

(prnewswire.com, raytheon.com, breakingdefense.com)

Raytheon