Załogi czołgów T-64B i bojowych wozów piechoty BMP-1 przeprowadziły ćwiczenia wojskowe w rejonie Mariupola, u wybrzeży Morza Azowskiego. Przed ukraińskimi żołnierzami postawiono zadania ostrzału symulowanego wroga i doskonalenia taktyki walki. Manewry odbyły się 3 lipca w Donbasie, zaś nad ich przebiegiem czuwał dowódca ukraińskiej Operacji Sił Połączonych, generał Serhij Najew.

Jako podstawowy cel ćwiczeń podano chęć poprawy zdolności bojowych czołgów i jednostek zmechanizowanych, które są częścią rezerw wojskowych. Załogi czołgów strzelały z ukrycia do przeciwnika mającego pozycje w odległości od czterech do sześciu kilometrów. Wysiłek Ukraińców skupiał się głównie na zatopieniu jednostek desantowych, ale żołnierze musieli sobie radzić także z przeciwnikiem, który dostał się na brzeg.

Zgodnie z jednym ze scenariuszy „wrogie” oddziały próbowały wedrzeć się i utrzymać przyczółki na wybrzeżu Morza Azowskiego. W stan gotowości postawiono kompanię czołgów i pluton z brygady zmechanizowanej, które poradziły sobie z intruzami, nie pozwalając na skuteczny desant.

Ukraińcy przewidują, że taki desant może w przyszłości nastąpić, więc od czasu do czasu ćwiczą obronę przed przerzutem wrogich sił wojskowych w rejon Mariupola, używając uzbrojenia różnego typu, w tym haubic D-30 kalibru 122 milimetry.

Zobacz też: Ukraina pracuje nad BMP-U

(armyrecognition.com, unian.info)

ВО «Свобода», Creative Commons Attribution 3.0 Unported