Władze Tajwanu podjęły decyzję o rozpoczęciu rodzimego programu budowy okrętów podwodnych. Przez wiele lat tamtejsza marynarka wojenna czekała na obiecywaną pomoc ze strony Stanów Zjednoczonych, ale się nie doczekała, tymczasem państwa takie jak Hiszpania czy Niemcy nie chciały sprzedawać Tajwanowi swoich produktów, bojąc się pogorszenia stosunków z Pekinem.
Wiceminister obrony Chiu Kuo-cheng poinformował w parlamencie, że jego resort zatwierdził ogólne parametry projektu. – Oznacza to, że wojsko oficjalnie uruchomiło program rodzimego okrętu podwodnego – tłumaczył Lin Yu-fang, członek parlamentarnej komisji obrony. W przyszłym roku mają się rozpocząć wstępne prace, których koszt oszacowano na 10 milionów dolarów tajwańskich (1,14 miliona złotych), a w roku 2016 ruszy faza projektowa. Koszt całego programu ma wynosić 30 miliardów dolarów tajwańskich (3,41 miliarda złotych). Nie wiadomo jednak, kiedy mogłaby się rozpocząć budowa nowych okrętów.
Sprawa zakupu amerykańskich okrętów stała w miejscu od pierwszych miesięcy prezydentury George’a W. Busha, który w kwietniu 2001 roku zatwierdził sprzedaż Tajwanowi ośmiu jednostek o napędzie konwencjonalnym, mimo że Stany Zjednoczone nie budowały tego typu okrętów od czterdziestu lat. Sytuacja tajwańskiej floty podwodnej jest zaś katastrofalna: z czterech jednostek tej klasy do służby bojowej nadają się jedynie dwie. Są to dwa okręty zmodyfikowanego holenderskiego typu Zwaardvis, Hai Hu (na zdjęciu) i Hai Lung. Pozostałe dwa to przedstawiciele amerykańskiego typu Tench; jednostki te powstały w latach czterdziestych i mimo że wciąż są w stanie wyjść w morze, ich wartość w razie ewentualnego konfliktu zbrojnego jest zerowa.
(defensenews.com; fot. Ministerstwo Obrony Republiki Chińskiej)