W Rosji coraz donośniejsze stają się głosy nawołujące do ukarania Indii za wycofanie się z prestiżowego (dla Rosjan) międzynarodowego programu myśliwca piątej generacji FGFA. W ostatnich dniach opinie takie opublikowano w serwisie internetowym Prawda (który, co ciekawe, należy do innego podmiotu niż gazeta pod tym samym tytułem – organ Komunistycznej Partii Rosji).
Konstantin Makijenko, wicedyrektor moskiewskiego think tanku CAST (Centr analiza stratiegij i tiechnołogij), twierdzi, że „kara” powinna być wymierzona poprzez udzielenie wsparcia siłom zbrojnym odwiecznego rywala Indii: Pakistanu. Oczywiście słowo „kara” nie pada w jego wypowiedzi, ale Makijenko nie ukrywa, że chodzi o dwie strony tego samego równania.
– Nie chcemy obrażać Indii, ale uważamy, że wobec ich wahania w kwestii projektu myśliwca piątej generacji Rosja powinna zacząć promować myśliwiec Su-35 w Pakistanie – tłumaczy analityk. – W przeciwnym razie przedsiębiorstwa chińskie, południowokoreańskie czy nawet tureckie zajmą ten rynek w ciągu około pięciu lat.
– Indie swoim zachowaniem zwolniły Rosję ze wszelkich zobowiązań moralnych, toteż Rosja powinna przestać się ograniczać w swoich relacjach z Pakistanem – konkluduje Makijenko. – W przeszłości wiele razy rezygnowaliśmy z lukratywnych kontraktów z Pakistanem, mając na względzie Indie, ale teraz powinniśmy dbać o własne interesy i dochody.
Należy podkreślić, że koncepcja Makijenki nie jest nowa. Zainteresowanie Islamabadu rosyjską bronią pojawiło się mniej więcej w tym samym okresie, w którym zaczęto przebąkiwać o wycofaniu się Nowego Delhi z programu FGFA. Z drugiej strony istotne jest to, że współpraca na linii Rosja–Indie nie ogranicza się do FGFA, obejmuje też między innymi sprzedaż okrętów wojennych. Wymierzanie Indiom ostrej „kary” może więc na dłuższą metę zaszkodzić interesom, o których mówi Makijenko.
Zobacz też: Indie: Jaguary z Francji, Wlk. Brytanii i Omanu na części
(zeenews.india.com, pravda.ru)